O książkach z serca, by utrwalić wrażenia
Blog > Komentarze do wpisu

Inna dusza Łukasz Orbitowski

Kolejną książką, po którą udało mi się sięgnąć, jeszcze w kwietniu, jest Inna dusza Łukasza Orbitowskiego. Już od jakiegoś czasu chciałam wziąć się za czytanie tego autora, ale myślałam, że rozpocznę od Szczęśliwej ziemi. Jednak zachwyty znajomych, booktuberów i blogerów, sprawiły, że zdecydowałam się na powieść wydaną w serii  Na F/Aktach.

inna dusza

Historie, które wchodzą w skład wspomnianej wyżej serii, są oparte na prawdziwych wydarzeniach i na ich podstawie tworzą możliwy przebieg zbrodni oraz wydarzeń ją poprzedzających. Orbitowski w Innej duszy podjął się opisania dwóch głośnych morderstw, które wstrząsnęły Bydgoszczą w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Stosując zabieg podwójnej narracji pierwszo i trzecioosobowej, pisarz pozwala nam spojrzeć na dane wydarzenia z dwóch perspektyw.

Ta powieść niesamowicie mną wstrząsnęła. Opisane przez Orbitowskiego realia bydgoskie w latach dziewięćdziesiątych wzbudziły we mnie nostalgię i tęsknotę za czasem mojego dzieciństwa, ale przede wszystkim zaskoczyły mnie swoją brutalnością, szarością, szorstkością i beznadzieją. Przemoc domowa, alkoholizm, poczucie niemocy, jeśli chodzi o poprawę swojego losu, miłość do rodziców, którzy są bardziej nieporadni niż ich dzieci, a wreszcie rodząca się chęć zabijania w umyśle jednego z bohaterów, przejmują i zapisują się na twardym dysku naszego mózgu.

Krakowski pisarz mistrzowski połączył ze sobą brutalne, krwawe, wyraziste opisy z intymnymi myślami i wspomnieniami bohaterów. Przekleństwa, które sypią się dość gęsto, prosty i pokaleczony sposób wypowiadania młodego przestępcy, a z drugiej strony ciepłe, pełne nadziei wyrażanie się jego kolegi (narracja pierwszoosobowa), pozwoliły mi wejść  w tę historię całą sobą. Nie raz dziękowałam w duchu, że pomiędzy przystankiem a pracą mam kawałek drogi do przejścia, tę odrobinę wysiłku i czasu, by tę opowieść z siebie wyrzucić, by dojść do siebie.

Inna dusza jest opowieścią smutną, przerażającą, przeszywającą i trudno wyłuskać z niej choć odrobinę nadziei. Ale jest też fascynującym zapisem rodzącego się w człowieku zła, procesu jaki następuje między pragnieniem zabijania a odebraniem życia. Jednocześnie nie próbuje nikogo usprawiedliwiać, nikogo tłumaczyć, czytelnik zostaje sam ze sobą, jeśli chodzi o wyciągniecie nauki, wniosków z tych wydarzeń. Zdecydowanie jest to książka, po którą wartą sięgnąć a ja chętnie się przekonam, jak Orbitowski radzi sobie z "nienarzuconym" tematem i jeszcze w tym roku zabiorę się za Szczęśliwą ziemię.

Moja ocena:6/6

piątek, 02 czerwca 2017, nostoja

Polecane wpisy

  • Siddharta Hermann Hesse

    Ta książka za mną chodziła od jakiegoś czasu, ale po Wilku stepowym bałam się, że nie wpasuje się w wiosenną aurę i bardziej mnie przygnębi niż podniesie na du

  • Dziewczyny Emma Cline

    Od pewnego czasu, jestem bardzo łasa na nowości. Zakupuję je taczkami, ale prawda jest taka, że muszę dojrzeć na półce jak banany z supermarketów, zanim ostatec

  • Ślady Jakub Małecki

    Myślałam, że moim pierwszym spotkaniem z tym autorem będzie Dygot . Ale skoro oczy czytelnika i zachcianki są nieprzewidywalne, to co dopiero sytuacje kiedy kto

Komentarze
2017/06/03 09:21:18
Aj, za Orbitowskiego także planuję się zabrać, ale jak na razie jego twórczość to dla mnie terra incognita. A przywołany na kartach książki klimat lat 90-tych bardzo kusi, bowiem to także lata mojego dzieciństwa. Co ciekawe patrząc na ten okres z perspektywy czasu kojarzy mi się on z wszechobecną pstrokacizną, którą próbowano ukryć wszechobecną szarość, ale jako dziecko czy nastolatek zupełnie tak tego nie odbierałem.

P.S. Drobny błąd: "Krakowski pisarz mistrzowski połączył (...)"