O książkach z serca, by utrwalić wrażenia
Blog > Komentarze do wpisu

Atlas:Doppelganger Dominika Słowik

Aby pozostać jeszcze trochę w klimacie lat dziewięćdziesiątych i przedłużyć rozkoszowanie się Inną duszą, zabrałam się za nazywany "transowym" debiutem 2015 roku, Atlas:Doppelganger Dominiki Słowik. Dzięki czemu, umożliwiłam sobie obejrzenie tego okresu w innym obszarze Polski, bo na Śląsku.

atlas

Sięgając po tę powieść byłam bardzo podekscytowana, zwłaszcza, że Paweł Huelle, autor którego bardzo sobie cenię został zacytowany na jej obwolucie ze słowami:"Od wielu lat czekaliśmy na taki debiut!". I niestety, choć sposób narracji a nawet przedstawione w niej historie nie nużyły mnie, a niektóre bardzo mi się podobały, to spodziewałam się czegoś więcej. Czegoś świeższego, bardziej nowatorskiego i przede wszystkim transowego. A jak się okazuje przy ostatnim czymś, ja albo zupełnie nie wiem co to znaczy albo jestem tak ślepa, że tego nie widzę, albo zdecydowałam się na inny rodzaj interpretacji, a pojęcie transowy mieści w moim wyobrażeniu więcej niż tylko przebywanie w stanie niepełnego snu. Bo jeśli o tym mowa, to wspomnienia i opowieści dziadka koleżanki narratorki, świadczą o jego w nim (stan niepełnego snu) przebywaniu.

W całej tej opowieści, stworzonej przez Dominikę Słowik, w jej pomyśle na powrót do czasu dzieciństwa, jest pewien urok. Coś co hipnotyzuje, jakiś rodzaj magii i absurdu, które kusiły mnie i zmuszały do przewracania kolejnych stron. Ale jest też w tym jakaś ociężałość, grudy, jakby kazano czytelnikom kilofami drążyć skałę i mnożyć węgiel. Uciekanie się też autorki do powtórzeń, powielania fragmentów historii opowiedzianych przez dziadka, z jednej strony nadaje autentyczności, bo czyż nam się to nie zdarza, że przytaczamy te same opowieści, a z drugiej potrafiły one następować po sobie tak szybko, że wywoływały uczucie zniecierpliwienia.

Pomimo lekkiego rozczarowania, jak na debiutancką powieść, nie jest źle. Oczywiście znam lepsze debiuty młodych autorów, ale kto wie, jakbym patrzyła na nie, gdybym przeczytała je teraz. Mam nadzieję, że Słowik wyda jeszcze jakąś książkę i jej styl się unormuje, a pomysł na prowadzenie narracji okaże się lepiej opracowany.

 

Moja ocena:3,5/6

piątek, 02 czerwca 2017, nostoja

Polecane wpisy

  • Pragnienie Jo Nesbø

    Czas na nadrobienie sporych zaległości. Zacznę od kryminału, na którego z wielką niecierpliwością i radością oczekiwałam. Nigdy nie ukrywałam, że szaleję za Har

  • Siddharta Hermann Hesse

    Ta książka za mną chodziła od jakiegoś czasu, ale po Wilku stepowym bałam się, że nie wpasuje się w wiosenną aurę i bardziej mnie przygnębi niż podniesie na du

  • Dziewczyny Emma Cline

    Od pewnego czasu, jestem bardzo łasa na nowości. Zakupuję je taczkami, ale prawda jest taka, że muszę dojrzeć na półce jak banany z supermarketów, zanim ostatec

Komentarze
2017/06/03 09:26:46
Widzę, że lata 90-te wciągnęły Cię i to mocno. Jeśli mogę polecić powieść mówiącą o tym okresie, to sugeruję "Nic" Bieńkowskiego, chociaż od razu ostrzegam, że nie jest to proza najwyższych lotów (wg mnie jest to solidna pozycja opisują narodziny dzikiego polskiego kapitalizmu na przykładzie fast foodów, które po upadku komuny stały się swoistym symbolem luksusu i nowego życia).

Ciekawe są też "Niskiego Łąki" Siemiona, chociaż tam autor wziął na warsztat zarówno postkomunę jak i stan wojenny.