O książkach z serca, by utrwalić wrażenia
Blog > Komentarze do wpisu

Siddharta Hermann Hesse

Ta książka za mną chodziła od jakiegoś czasu, ale po Wilku stepowym bałam się, że nie wpasuje się w wiosenną aurę i bardziej mnie przygnębi niż podniesie na duchu. Z drugiej strony, nie miałam wobec tego spotkania oczekiwań takich jak podnoszenie na duchu, poprawienie nastroju czy wskazanie właściwej drogi, więc te obawy same w sobie okazały się nieistotne. A że w niedługim czasie poleciły mi ją aż trzy osoby, to już nie mógł być przypadek.

siddharta

Na początku zdziwił mnie język i sposób narracji, w którym napisana jest ta powieść. W zasadzie nie miałam żadnych oczekiwań i znając z grubsza tematykę, nie powinnam być zaskoczona, a jednak. Ten przypowieściowy, przywołujący na myśl biblijne czytania, sposób pisania sprawił, że poczułam się jak małe dziecko, któremu ktoś próbuje wytłumaczyć świat. I troszkę mnie to zaskoczenie drażniło, ale ostatecznie dałam się porwać tej prostocie i całej historii.

Siddhartę poznajemy jako młodego bramina, który postanawia odejść z domu rodzinnego, by odnaleźć wewnętrzny spokój. Wyrusza więc w podróż, najpierw dołączając do samanów - ascetów, by następnie poznać samego Gautamę i odrzucić możliwość bycia jego uczniem, poprzez życie bogatego kupca, korzystającego z uciech cielesnych i materialnych, na spokojnym i spełnionym bycie kończąc. Można powiedzieć,że takich historii w świecie literatury, ale i w rzeczywistym poznajemy wiele, ale to, co czyni tę wyjątkową jest odwaga i umiejętność słuchania siebie, głównego bohatera. 

I choć ta książka nie zmieniła mojego życia, to w pewnym sensie przypomniała o tym, że każdy popełnia błędy i każdy ma szansę się z nich podnieść. To takie banalne, ale to nie jest powieść, o której umiem cokolwiek ładnie napisać. Wydaje mi się, że sięgając po nią czytelnik dostaje możliwość spotkania się z samym sobą, zagłębienia się w siebie i doświadczenia intymnej relacji z samym sobą. Ech, na tym zakończę...

Moja ocena:6/6

poniedziałek, 24 kwietnia 2017, nostoja

Polecane wpisy

  • Ślady Jakub Małecki

    Myślałam, że moim pierwszym spotkaniem z tym autorem będzie Dygot . Ale skoro oczy czytelnika i zachcianki są nieprzewidywalne, to co dopiero sytuacje kiedy kto

  • Terror Dan Simmons

    Ostatnio jestem w niedoczasie i nie nadążam ani z czytaniem, ani z pisaniem, ani z odwiedzaniem moich ulubionych blogów. Jednakże dziś przychodzę z książką, któ

  • Klaśnięcie jednej dłoni Richard Flanagan

    Zachwycona pierwszym spotkaniem z prozą Flanagana, postanowiłam natychmiast sięgnąć, po drugą, ostatnią dostępną w mojej bibliotece pozycję. Tak w moje ręce tra

Komentarze
2017/04/25 19:20:58
Uwielbiam takie książki, które na czytelnika działają niczym lustro - zagłębiając się w treść, uzyskujemy sposobność by spojrzeć w odmęty naszej własnej duszy. A przyznać trzeba, że współczesny świat raczej nas do tego nie zachęca - gnamy, pędzimy, konsumujemy, szukamy szybkich, ale raczej płytkich przyjemności, a w rezultacie nasza duchowość staje się dla nas abstrakcją.
-
2017/05/02 11:15:05
Ta książka, mimo niepozornej wielkości, naprawdę potrafi mocno uderzyć. Niektóre rzeczy, tak jakoś mnie dotykały, że chciałam je od razu odtrącić i o nich zapomnieć. Myślę, że jeśli uda się Tobie po nią sięgnąć, będziesz zachwycony.