O książkach z serca, by utrwalić wrażenia
Blog > Komentarze do wpisu

Dziewczyny Emma Cline

Od pewnego czasu, jestem bardzo łasa na nowości. Zakupuję je taczkami, ale prawda jest taka, że muszę dojrzeć na półce jak banany z supermarketów, zanim ostatecznie po nie sięgnę. I jakże wspaniała jest świadomość, że książki nie mają terminu ważności. Jedną z takich przeleżanych nowości są Dziewczyny Emmy Cline.

 dz

Dziewczyny to bardzo udana próba przedstawienia, jak mogło wyglądać przebywanie w sekcie Charlesa Masona. Jak jego sekta funkcjonowała, jak łatwo było się poddać jego charyzmie. Cline zrobiła to w sposób niewymuszony i bardzo przekonywujący, nie odczułam żadnego zgrzytu, nie znalazłam nie pasującego puzzla, a sporo obejrzałam o tej słynnej a w zasadzie dziś już kultowej sekcie.

Na początku miałam problem z językiem. Zdania budowane przez amerykańską pisarkę cechuje pewna niezgrabność, brak rytmu, szorstkość. Ale gdy już się do tego przyzwyczaiłam, zaczęłam podziwiać tę dziwną budowę. Smakowałam te zdania i dłużej obracałam je w ustach.

Największym atutem tej powieści jest żywość emocji i obnażenie niepozorności zła. Ta namacalność zła jest przerażająca. Mam wrażenie, że nie tylko się o nie otarłam, ale że ono we mnie przeniknęło i już próbowało osadzić się na stałe, wymościć gdzieś z tyłu głowy a nawet w sercu. Wszystko to podszyło się lękiem i jakimś wszechogarniającym smutkiem i nie mogę tego zrzucić. Przerażająca jest myśl, że tak bardzo można być złaknionym akceptacji i poczucia bezpieczeństwa a znaleźć je w najmniej odpowiednim miejscu. że to pragnienie, ogłusza i zaślepia, nie pozwala dostrzec niebezpieczeństwa, odpycha od miejsc, w których, to czego szukamy niewątpliwe jest. Straszne. I istnienie możliwości rozbudzenia fascynacji czymś, co powinno jedynie odpychać, drażni, niepokoi a jednocześnie wydaje się zrozumiałe. Nie spodziewałam się, że ta książka, tak popularna, tak kusząca ciepłem okładki, będzie jak zetknięcie się z lodowatą wodą i wrzątkiem, zaraz po. Oparzyłam się i krem Nivea nic na to nie pomoże. Bo w tej całej historii nie znalazłam choćby cienia obietnicy ukojenia. 

Jak widać mnie ta powieść pochłonęła. Znowu niespodziewanie. Podeszłam do niej jako do ciekawostki a dostałam coś wyjątkowego, kruche a jednocześnie mocnego. Jestem już nudna, znowu polecam.

 

Moja ocena:6/6

poniedziałek, 10 kwietnia 2017, nostoja

Polecane wpisy

  • Terror Dan Simmons

    Ostatnio jestem w niedoczasie i nie nadążam ani z czytaniem, ani z pisaniem, ani z odwiedzaniem moich ulubionych blogów. Jednakże dziś przychodzę z książką, któ

  • Klaśnięcie jednej dłoni Richard Flanagan

    Zachwycona pierwszym spotkaniem z prozą Flanagana, postanowiłam natychmiast sięgnąć, po drugą, ostatnią dostępną w mojej bibliotece pozycję. Tak w moje ręce tra

  • Ruiny Scott Smith

    Bezsenne wyzwanie Wielkobukowe , dzięki kategorii Dom pełen duchów zaowocowało moim spotkaniem ze Scottem Smithem i jego Ruinami . Ruiny, to w moim odczuciu

Komentarze
2017/04/11 08:25:26
Mam problem z tą książką - przeczytałam ją do połowy i utknęłam. Zupełnie nie mogę się wgryźć w ten język, który męczy mnie i denerwuje... Choć jednocześnie historia bardzo mnie interesuje, ale jakoś nie mogę sie zebrać do skończenia tej powieści, coś mi w niej nie klika :( No ale może jeszcze uda mi się 'wciągnąć', Twoja recenzja zachęciła mnie do jeszcze jednej próby :)
P.S. Uffff, strasznie trudno dodać u Ciebie komentarz, musiałam nowe konto na bloxie założyć ;)
-
2017/04/11 17:56:34
Okładka i tytuł - zdecydowanie niepozorne. Nie przypuszczałbym, że skrywają w sobie aż tyle mrocznej treści, która kusi i hipnotyzuje.

A co do wspomnianej b. silnej potrzeby akceptacji, to dokładnie takie same bodźce pchały do działania protagonistę "Konformisty" A. Moravii, który za wszelką cenę usiłował być normalny, czyli tacy "jak wszyscy".
-
2017/04/12 08:21:08
@annie_ksiązkoholizm Nawet nie wiesz jak mnie cieszy, że podjęłaś trud zakładania konta, by tylko coś u mnie napisać:) Bardzo dziękuję. Co do książki, właśnie natknęłam się na sporo opinii podobnych do Twojej. Może ta książka trafiła na dobry moment w mojej głowie, że aż tak mnie oczarowała? Ciągle jestem zachwycona, mam nadzieję, że nawet jeśli do końca się Tobie nie spodoba, dostrzeżesz chociaż odrobinę tego, co ja.

@zielony_sznurek To prawda, że nic nie zapowiadało tego mroku, nawet blurb zachęcający do kupienia:)
A o "Konformiście" jak tylko znajdę chwilę z chęcią przeczytam i fajnie, że już mam jakiś kierunek, w którym mogę patrzeć podchodząc do Twojego tekstu.