O książkach z serca, by utrwalić wrażenia
Blog > Komentarze do wpisu

Ruiny Scott Smith

Bezsenne wyzwanie Wielkobukowe, dzięki kategorii Dom pełen duchów zaowocowało moim spotkaniem ze Scottem Smithem i jego Ruinami

ruiny

Ruiny, to w moim odczuciu horror bardzo popkulturowy. Mamy tutaj czwórkę przyjaciół, Amerykanów, których poznajemy w trakcie ich urlopu w Meksyku. Ponieważ są młodzi, dużo czasu spędzają na imprezowaniu, opalaniu i poznawaniu nowych ludzi. Jednymi z nich są, Niemiec - Mathias oraz trzech Greków. Okazuje się, że brat Mathiasa, wyruszył w pogoni za nowo poznaną dziewczyną, młodą archeolożką, na opisane przez nią miejsce wykopalisk. Ponieważ zbliża się czas powrotu obu Niemców do domu, Mathias pokazuje mapę zostawioną mu przez brata dwójce Amerykanów - Jeffowi i Amy. Tak pojawia się pomysł wyruszenia jego śladami. Od samego początku wiemy, że ta podróż nie skończy się dobrze. Nasi bohaterowie docierają do wzgórza porośniętego winoroślami o czerwonych, pięknych kwiatach. Przed wejściem na nie próbują ich powstrzymać okoliczni Majowie, co się jednak nie udaje. Jak się potem okazuje, gdy już raz wejdzie się na teren znaczony wspomnianymi roślinami, Majowie nie pozwolą go opuścić.


Ta historia jest wciągająca. Choć od początku wiadomo, jak się skończy, przeczuwa się przynajmniej. Były momenty, że naprawdę czułam niepokój, a nawet trochę się bałam. Ale całościowo jest dość sztampowa, postaci są bardzo przewidywalne. Można wręcz powiedzieć, że są czarno-białe. Nawet straszne przeżycia, oddech śmierci na karku, nie zmieniają ich charakteru. Wszelkie ich rozważania są zamknięte w ciasnych ramach, tego, co kiedyś gdzieś usłyszeli, przeczytali, zobaczyli w filmie. Scott stworzył sobie tą historią niesamowite pole do wprowadzenia jakiejś głębi, stworzenia bogatych portretów psychologicznych, ale go nie wykorzystał. Co więcej jedną z postaci już na początku przygwoździł do łóżka, oddał pod opiekę innych, ale nie podjął się przedstawienia jej rozważań, uczuć, zupełnie odebrał jej głos, a właśnie one wydawały mi się najciekawsze. Cóż, temu bohaterowi przyszło grać drzewo.


Reasumując, jest to ciekawy horror, spełniający swoją rolę, jeśli chodzi o uczucie strachu czy niepokoju. Ale na tym można skończyć. Nie zachwyca, nie zostaje na dłużej (chociaż, gdzieś tam to uczucie niepokoju, tajemnicy zostaje pod skórą), a wręcz rozczarowuje.


Moja ocena:3/6

czwartek, 09 marca 2017, nostoja

Polecane wpisy

  • Atlas:Doppelganger Dominika Słowik

    Aby pozostać jeszcze trochę w klimacie lat dziewięćdziesiątych i przedłużyć rozkoszowanie się Inną duszą , zabrałam się za nazywany "transowym" debiutem 2015 ro

  • Inna dusza Łukasz Orbitowski

    Kolejną książką, po którą udało mi się sięgnąć, jeszcze w kwietniu, jest Inna dusza Łukasza Orbitowskiego. Już od jakiegoś czasu chciałam wziąć się za czytanie

  • Pragnienie Jo Nesbø

    Czas na nadrobienie sporych zaległości. Zacznę od kryminału, na którego z wielką niecierpliwością i radością oczekiwałam. Nigdy nie ukrywałam, że szaleję za Har

Komentarze
2017/03/10 10:57:34
Zarys fabuły brzmi jak scenariusz typowego amerykańskiego, hollywoodzkiego horroru. Dobry autor potrafi sięgnąć po taki wyświechtany schemat i zabawić się nim - szkoda, że Scott Smith postawił na "warsztatowość" i rzemieślnictwo.

P.S. Byłem dziś w moich bibliotekach i pożyczyłem "Prawiek i inne czasy" oraz "Anna In w grobowcach świata" :)
-
2017/03/11 16:50:06
Tak, to taki gotowy scenariusz pod film klasy B, który zresztą powstał:)

Udanych lektur, jestem bardzo ciekawa, co o nich napiszesz:)