O książkach z serca, by utrwalić wrażenia
Blog > Komentarze do wpisu

Wendigo Graham Masterton #WB2017

W tym roku, aby urozmaicić sobie czytanie postanowiłam wziąć udział w dwóch wyzwaniach czytelniczych Wielkiego Buka: Wielkobukowe wyzwanie 2017 oraz Bezsenne wyzwanie 2017. Dzisiaj o książce przeczytanej w ramach tego drugiego, mniej dla mnie oczywistego, gdyż nie jestem fanką horroru, ale jak się okazało w zeszłym roku, całkiem mnie do niego ciągnie i świetnie się sprawdza jako przerywnik między cięższymi i bardziej wymagającymi lekturami.I tak do kategorii o nazwie Leśne widziadła, pozwoliłam sobie zaliczyć Wendigo, Grahama Mastertona.

wendigo
To moje pierwsze spotkanie z tym autorem i muszę przyznać, że dość udane. Emocje jakie towarzyszyły mi przy czytaniu jego książki były prawie tak duże jak te, towarzyszące mi przy Intensywności. Wendigo opowiada o Lily, która pewnego wieczoru zostaje napadnięta we własnym domu i ledwo przeżywa, a jej dwójka dzieci zostaje porwana. Przez to, że poszukiwania FBI nie przynoszą rezultatów postanawia postawić wszystko na jedną kartę i skorzystać z pomocy leśnego indiańskiego ducha Wendigo. Jak się okazuje, Lily nie zdaje sobie sprawy, jak wielką cenę będzie musiała za tę pomoc zapłacić.


Jest to zgrabnie napisana historia, akcja jest wartka, napięcie budowane w dobrym tempie. Masterton serwuje nam ciekawe plot twisty, ale z drugiej strony niektóre z nich są dość przewidywalne. To, co podobało mi się najbardziej to uczynienie, leśnego bóstwa, demona jedną z głównych postaci. Również wplecione w opowieść indiańskie legendy, spojrzenie na otaczający świat uczyniły tę lekturę ciekawszą. Ciągle jednak mam problem z tym gatunkiem, głównie jeśli chodzi o język. Może to kwestia wybieranych przeze mnie tytułów, ale wolałabym, żeby był bardziej rozbudowany, może choć trochę bardziej poetycki, zawierający więcej opisów, a nie tylko szybkie, krótkie zdania, które napędzają akcję, ale nie pozwalają się w historię wystarczająco zagłębić. Z drugiej strony szybko to się czyta, czytelnik pędzi przez strony na złamanie karku, chcąc jak najszybciej poznać zakończenie i to też jest swojego rodzaju plus.


Reasumując, uznaję tę lekturę za udaną. Dostarczyła mi rozrywki, pozwoliła na oddech po wyczerpującym Lodzie Dukaja i naprawdę mnie wciągnęła. Dała nawet tematy do rozważań jak wielką cenę jesteśmy w stanie zapłacić za dobro naszych bliskich i czy ostatecznie to dobro osiągamy. Dlatego polecam.

Moja ocena:4/6

środa, 01 lutego 2017, nostoja

Polecane wpisy

  • Koniec

    Prowadzenie tego bloga straciło dla mnie sens. Pisałam go z myślą o jednej osobie, w ten sposób dzieliłam się swoją pasją i próbowałam pokazać, że jeśli samemu

  • Atlas:Doppelganger Dominika Słowik

    Aby pozostać jeszcze trochę w klimacie lat dziewięćdziesiątych i przedłużyć rozkoszowanie się Inną duszą , zabrałam się za nazywany "transowym" debiutem 2015 ro

  • Inna dusza Łukasz Orbitowski

    Kolejną książką, po którą udało mi się sięgnąć, jeszcze w kwietniu, jest Inna dusza Łukasza Orbitowskiego. Już od jakiegoś czasu chciałam wziąć się za czytanie

Komentarze
2017/02/03 20:51:48
Z tego, co pamiętam to w podobny sposób pisze Dean Koontz, amerykański autor horrorów, który także chętnie sięga po różnej maści wierzenia, tworząc za ich sprawą różnorakie demony. Tego typu literatura to także dobra forma rozrywki :)
-
2017/02/06 09:25:30
Narazie przeczytałam po jednej książce obu autorów i dla mnie akurat te tytuły, stylowo są bardzo podobne.