O książkach z serca, by utrwalić wrażenia
Blog > Komentarze do wpisu

Modlitwa za Owena John Irving

Moja miłość do Irvinga, rozkwitła wreszcie, jednym z jego tytułów na mojej półce. Ponieważ, to właśnie Modlitwa za Owena uchodzi za jedną z najbardziej znanych i najlepiej ocenianych powieści Irvinga zdecydowałam się na jej zakup. Oczywiście musiała ona trochę na tej półce przeleżeć, jak to z zakupionymi pozycjami bywa.

1

Tytułowy Owen jest najlepszym przyjacielem narratora. Jest to postać nietuzinkowa, nie tylko przez wzgląd na dość nietypową aparycję czy niski wzrost, nie tylko przez wysoki i piskliwy głos, ale głównie przez sposób bycia i niezachwianą wiarę w brak przypadku oraz celowość, która jego zdaniem określa ludzki żywot. Ta niezachwiana postawa, przede wszystkim odnosi się do jego roli, w pewnej misji, której czuje jest przeznaczony. Mianowicie Owen wierzy, że jest narzędziem w rękach Boga i jak pokazuje cała jego historia, zupełnie się nie myli. I choć kusi mnie, żeby zdradzić wszystkie momenty, w których możemy to zobaczyć, to odebrałabym całą przyjemność czytania.

W tej powieści, Irving ponownie (jakżeby inaczej) udowadnia, że jest niezwykle utalentowanym gawędziarzem. Tematy z pozoru ciężkie, dotyczące śmierci bliskich osób, wiary, wolności, wojny w Wietnamie czy imperialistycznych zapędów Stanów Zjednoczonych, przeplata anegdotami wymykającymi się naszej wyobraźni. Snuje swoją opowieść leniwie, powoli, by za chwilę zaskoczyć nas historią zupełnie kuriozalną. Przy tym wszystkim zarówno ta leniwość, jak i fragmenty bardziej nastawione na efekciarstwo nie zabierają nam możliwości zamyślenia i refleksji. Czasem tak sobie myślę, że Irving tym swoim czarnym humorem częstuje nas jak czekoladką, by zakryć gorycz całej opowieści i pozwolić nam na spojrzenie na "wszystko" z odpowiednim dystansem.

O swojej miłości do Irvinga mogłabym śpiewać w autobusach i w kolejkach do kasy. Tym bardziej cieszę się, że jeszcze tyle jego powieści przede mną oraz że istnieje nadzieja, że zaskoczy nas czymś nowym, niebawem.

 

Moja ocena:6/6


poniedziałek, 12 grudnia 2016, nostoja

Polecane wpisy

  • Atlas:Doppelganger Dominika Słowik

    Aby pozostać jeszcze trochę w klimacie lat dziewięćdziesiątych i przedłużyć rozkoszowanie się Inną duszą , zabrałam się za nazywany "transowym" debiutem 2015 ro

  • Inna dusza Łukasz Orbitowski

    Kolejną książką, po którą udało mi się sięgnąć, jeszcze w kwietniu, jest Inna dusza Łukasza Orbitowskiego. Już od jakiegoś czasu chciałam wziąć się za czytanie

  • Pragnienie Jo Nesbø

    Czas na nadrobienie sporych zaległości. Zacznę od kryminału, na którego z wielką niecierpliwością i radością oczekiwałam. Nigdy nie ukrywałam, że szaleję za Har

Komentarze
2016/12/13 18:37:57
Ha, to cudowna sprawa, kiedy człowiek odkrywa autora, do dzieł którego odczuwa szczere przywiązanie i pasję. Ja w tamtym roku tego typu uczucia zacząłem żywić do prozy Mario Soldatiego. Tegorocznym odkryciem jest Tomasz Pynchon. Może rok 2017 okaże się rokiem Johna Irvinga :) Po raz kolejny bardzo ciepło piszesz o prozie tego pisarza i nachodzi mnie coraz większa ochota, by sięgnąć po chociaż jedną z jego książek.
-
2016/12/22 10:02:41
Mam nadzieję, że uda się Tobie po niego sięgnąć. Choć i budzi to moje obawy, że zupełnie się Tobie nie spodoba, ale jak wiadomo różnica zdań bywa czasem o wiele bardziej fascynująca niż jej brak.