O książkach z serca, by utrwalić wrażenia
Blog > Komentarze do wpisu

Egzorcysta William Peter Blatty

Może to kwestia atmosfery jaką przyniosła ze sobą listopadowa aura a może przedawkowanie ilości obejrzanych vlogów dotyczących tematyki horroru na youtube, ale postanowiłam sięgnąć po horrory. Nie przepadam za tym gatunkiem w filmie, ale ponieważ książkowo jest on dla mnie zupełnie nieznany, uznałam, że zmierzenie się z nim może być niezłą przygodą.Ponieważ najbardziej przeraża mnie tematyka opętania, mój wybór padł na Egzorcystę.

1

Fabuła tej książki jest zapewne większości znana, głównie za sprawą ekranizacji tej powieści. Nigdy nie widziałam filmu, bo lubię spokojnie przesypiać noce, z tego też powodu czytałam tę pozycję w dzień. Ma ona swoje momenty, które przyprawiały mnie o dreszcze i ciarki na plecach, ale ten stan przerażenia nie utrzymywał się we mnie zbyt długo. Może dlatego, że czytając bardzo łatwo jest kontrolować swoją wyobraźnię i nie odmalowywać aż tak precyzyjnie wszystkich opisów w swojej głowie. Stałym odczuciem w okresie czytania Egzorcysty na pewno był niepokój, który doprowadził do tego, że pewnego dnia jadąc metrem trafiłam na przejazd, w którym dźwięk powiadomień zagłuszały trzeszczące odgłosy z głośnika, patrząc na niezmienione żadnym grymasem twarze innych pasażerów, naszła mnie myśl, że tylko ja je słyszę. Taki mały schiz.


Spotkanie z tą pozycją na pewno mnie nie rozczarowało, a nawet sprawiło, że zapragnęłam jeszcze. Ale niestety dostrzegłam w niej kilka rzeczy, które zdecydowanie mi się nie podobały. Przede wszystkim brakowało mi pełniejszych, lepiej odmalowanych portretów psychologicznych bohaterów. Są oni trochę miałcy, a tajemniczość, którymi czasem wydają się osnuci, na tyle przejrzysta, że nie miałam ochoty jej zgłębiać. Również opisy wydarzeń wydawały mi się potraktowane zbyt skrótowo. Brakowało mi dłuższego budowania napięcia, bo czasami ledwo je poczułam a już wszystko okazywało się jasne.


Jeśli tak jak ja, nie czytacie horrorów, to niestety nie umiem powiedzieć czy ta pozycja jest dobra na początek przygody z tym gatunkiem. W sumie ja zaczęłam od Lśnienia, które mnie zachwyciło tak samo mocno jak i przeraziło, więc raczej polecałabym właśnie powieść Kinga na zaspokojenie ciekawości.


Moja ocena:3,5/6 

piątek, 09 grudnia 2016, nostoja

Polecane wpisy

  • Atlas:Doppelganger Dominika Słowik

    Aby pozostać jeszcze trochę w klimacie lat dziewięćdziesiątych i przedłużyć rozkoszowanie się Inną duszą , zabrałam się za nazywany "transowym" debiutem 2015 ro

  • Inna dusza Łukasz Orbitowski

    Kolejną książką, po którą udało mi się sięgnąć, jeszcze w kwietniu, jest Inna dusza Łukasza Orbitowskiego. Już od jakiegoś czasu chciałam wziąć się za czytanie

  • Pragnienie Jo Nesbø

    Czas na nadrobienie sporych zaległości. Zacznę od kryminału, na którego z wielką niecierpliwością i radością oczekiwałam. Nigdy nie ukrywałam, że szaleję za Har

Komentarze
2016/12/09 15:01:40
Ja swoją przygodę książkową rozpoczynałem m.in. właśnie od horrorów - czytałem sporo książek Kinga i D. Koontza. Przyznaję, że taka wieczorna lektura potrafiła przysporzyć sporo problemów, kiedy nagle okazywało się, że trzeba wyjść z bezpiecznego pokoju w przepastną ciemność korytarza :)
-
2016/12/12 20:55:41
Gdy czytałam Lśnienie to faktycznie strasznie się bałam, gdy nagle w budynku robiło się cicho, ciemność podwórka rozświetlała tylko latarnia, a mnie dopadał głód nikotynowy.