O książkach z serca, by utrwalić wrażenia
Blog > Komentarze do wpisu

Drach Szczepan Twardoch

Po zachłyśnięciu się Morfiną od razu czułam potrzebę sięgnięcia po kolejny tytuł Twardocha. I tak wybór padł na Drach. Pozycję jak się okazuje mocną i trudniejszą w odbiorze niż pierwsza.

drach

Pierwszą trudnością jaką napotkałam przy okazji tego tytułu są liczne dialogi i wstawki po śląsku oraz nietłumaczone fragmenty po niemiecku. Do tego można jednak przywyknąć i z czasem bez problemu a nawet ze zrozumieniem przebrnąć przez powieść. Drugą, która okazała się, niestety dla mnie, przeszkodą nie do przejścia jest smutek, któremu Twardoch pozwolił rozpanoszyć się na kartach Drachu. Podobny rodzaj beznadziei znalazłam już w Morfinie, ale tam sposób narracji i dość mocna postać bohatera pozwoliły mi ją udźwignąć. Tutaj została ona ukazana jako coś, co nie przemija i jest powtarzalne. Jest nierozłącznym elementem życia ludzkiego, którego na łamach tej powieści, nie można odebrać inaczej jak nic nie znaczącą chwilę, coś zupełnie bez znaczenia.

Tytułowy Drach przez połowę powieści był dla mnie ziemią, z której wszystko powstaje i do której wszystko ostatecznie powraca. A człowiek ma taką samą wagę jak kamień, drzewo, sarna. Jesteśmy wszyscy tym samym i kończymy tak samo, w ziemi. W drugiej narracja się zmienia i wszechwiedzący narrator przyjmuje rodzaj męski i jest prawdopodobnie smokiem. Jednak i on nie różnicuje życia, choć może czyni węgiel czymś, co jest jedyne, wieczne, ale to tylko moje odczucie.

Na pewno to, co w tym tytule zachwyca jest przedstawienie Śląska i wszechobecna śląskość, właśnie. Dla mnie jawi się on tutaj jako coś wręcz egzotycznego, tajemniczego, zupełnie obcego i nieodkrytego. Chyba pierwszy raz w literaturze dotyczącej polskości odczułam tak silnie inność jakiegoś regionu. Może jeszcze za mało przeczytałam, ale nawet spotykając się z literaturą zagraniczną, dotyczącą innych kultur i narodów, ta obcość tak mnie nie dotykała. Śląsk, dzięki Twardochowi zajął sobie dość dużą powierzchnię w mojej głowie i mam przeogromną chęć, na poznanie go bardziej.


Drach jest prawie tak samo zachwycający, jeśli chodzi o narrację, rytm, prowadzenie historii, jak Morfina. Ale sama historia, jej wydźwięk, w moim odczuciu, jest zbyt dołujący i w pewnym sensie niesprawiedliwy. Wywołał we mnie wewnętrzną niezgodę na traktowanie żyć ludzkich jako nic nie znaczących, niewyróżniających się niczym. Nie wymagam, żeby lektura dawała mi odpowiedzi po co żyć, czym jest życie, ale sprowadzanie tego życia do czegoś bez znaczenia budzi mój sprzeciw. I jakoś właśnie przez to, ta powieść traci.

 

Moja ocena:4,5/6

niedziela, 09 października 2016, nostoja

Polecane wpisy

  • Koniec

    Prowadzenie tego bloga straciło dla mnie sens. Pisałam go z myślą o jednej osobie, w ten sposób dzieliłam się swoją pasją i próbowałam pokazać, że jeśli samemu

  • Atlas:Doppelganger Dominika Słowik

    Aby pozostać jeszcze trochę w klimacie lat dziewięćdziesiątych i przedłużyć rozkoszowanie się Inną duszą , zabrałam się za nazywany "transowym" debiutem 2015 ro

  • Inna dusza Łukasz Orbitowski

    Kolejną książką, po którą udało mi się sięgnąć, jeszcze w kwietniu, jest Inna dusza Łukasza Orbitowskiego. Już od jakiegoś czasu chciałam wziąć się za czytanie