O książkach z serca, by utrwalić wrażenia
Blog > Komentarze do wpisu

Rachatłukum Jan Wolkers

Ostatnio bardzo dużo oglądam vlogów dotyczących literatury, czytelnictwa i książek po prostu. Jednym z nich jest Bukbuk, kanał Anny Dziewit Meller. To właśnie tam Marcin Bosak przedstawił powieść Rachatłukum Jana Wolkersa i opowiedział o niej tak, że w mojej głowie pozapalały się wszystkie lampki alarmujące, że chcę, że muszę, że już natychmiast w rękach ją trzymać powinnam. I tak oto szybka wizyta w bibliotece i jest, cieniutka, że aż mi dziwnie z taką lekkością w dłoniach było.

1

W Rachatłukum narratorem jest bezimienny, główny bohater, który snuje wspomnienia, miesza przeszłość z teraźniejszością, ubiega fakty, a cały swój monolog poświęca miłości swojego życia, rudowłosej Oldze. Historia ich miłości jest pełna wulgaryzmów, wyuzdanych scen, ale też pełna opisów trywialnej codzienności, błogości chwil, tkliwego i prostego szczęścia.

Rachatłukum, fabularnie, ma wszystkie cechy, by stać się zwykłym rozdzierającym romansidłem, które zakończeniem wyciska nam łzy w oczach. Jednak świetna, bezpośrednia, wulgarna, dosadna i dosłowna narracja, sprawiają, że opowieść ta jest czymś więcej niż wyciskaczem łez. Prostota i nazywanie rzeczy po imieniu, tak jak człowiek mówi, tak jak wszystko w rzeczywistości wygląda sprawiają, że nie znajdziemy w niej wzniosłego patosu, ale historię, z którą bardzo łatwo się zjednoczymy. Jest ona na wskroś prawdziwa, niewymuszona, choć czasem takie wydają się metafory jakich używa narrator do jej przedstawienia i zobrazowania. Jest to też jedna z piękniejszych książek o miłości jaką dane było mi czytać. O tym wszystkim, co z miłością i jej ogromem się wiążę. Wspólnym spędzaniem chwil, namiętnością, porozumieniem bez słów, ale i też rozstanie, poczuciem straty, uczuciem poza zdradą, poza byciem razem.

Cudownie czyta się też anegdoty, które przytacza bohater. Zarówno te dotyczące jego wspólnego życia z Olgą, jak i te dotyczące jego teścia, które są wyjątkowo zabawne. Historie o wszystkich przygarniętych przez nich zwierzakach od kota zaczynając na mewie kończąc, są zachwycające w swej prostocie. Zobrazowany przez niego lęk Olgi do posiadania dzieci, zarówno budzi zrozumienie, jak i jego brak, przyczyny tego lęku wydają się irracjonalne, a z drugiej strony są bardzo ludzkie. Wolkers w moim odczuciu jednocześnie zna kobiety bardzo dobrze, świetnie interpretuje ich zachowanie, i zupełnie nic o nich nie wie. Ta dwoistość wydaje się naturalna i wywołała u mnie coś na kształt zaufania do autora.

Jan Wolkers w tej krótkiej powieści zmieścił historię dużego kalibru. I można przyczepić się, że język zbyt dosadny, że narracja pierwszoosobowa, że brak dialogów, że przedstawienie teściowej zbyt stereotypowe. Tylko czy bez tej pierwszoosobowej relacji tak bym odczuła siłę tęsknoty i uczucia żywionych przez bohatera do Olgi? Czy bez tej dosadności dalej tak by mnie ta historia poruszała? Myślę, że nie. Gorąco polecam.

Moja ocena:6/6

środa, 28 września 2016, nostoja

Polecane wpisy

  • Koniec

    Prowadzenie tego bloga straciło dla mnie sens. Pisałam go z myślą o jednej osobie, w ten sposób dzieliłam się swoją pasją i próbowałam pokazać, że jeśli samemu

  • Atlas:Doppelganger Dominika Słowik

    Aby pozostać jeszcze trochę w klimacie lat dziewięćdziesiątych i przedłużyć rozkoszowanie się Inną duszą , zabrałam się za nazywany "transowym" debiutem 2015 ro

  • Inna dusza Łukasz Orbitowski

    Kolejną książką, po którą udało mi się sięgnąć, jeszcze w kwietniu, jest Inna dusza Łukasza Orbitowskiego. Już od jakiegoś czasu chciałam wziąć się za czytanie

Komentarze
2016/09/30 12:16:31
Interesująca pozycja, która odrobinę kojarzy mi się z "Grą w klasy" - rolę Olgi przyjmuje Maga :)
-
2016/09/30 12:57:35
Hmmm, nie pomyślałam o tym wcześniej, ale coś w tym faktycznie jest:)