O książkach z serca, by utrwalić wrażenia
Blog > Komentarze do wpisu

Paskudna historia Bernard Minier

Wracając z wakacji postanowiłam, że na tak długą podróż w samochodzie zabiorę ze sobą coś co szybko i łatwo się czyta. Nie jest tajemnicą, że jestem wielką fanką serii Miniera z Martinem Servazem, więc wybór padł na tego autora. Paskudna historia nie jest kolejną częścią serii, ale mojemu tacie bardzo się podobała.

11

Akcja poprzednich książek Miniera rozgrywała się we Francji, tym razem autor zabiera nas do małego miasteczka w Stanach Zjednoczonych. Wprowadza nas w atmosferę pełną niepokoju i tajemniczości poprzez przybliżenie nam orek oraz porównanie ich z człowiekiem. Ta metafora rzeczywiście narobiła mi smaku. Również zwłoki młodej dziewczyny, jej nagła i niewyjaśniona śmierć budzą niepokój i chęć na trwanie w takiej powolnie ciągniętej narracji.

Jednak Minier na tym nie zaprzestaje. Dodaje kolejne postaci, których przeszłość, zajęcie, siła wpływów wydaje się przerysowana. Również ilość zdarzeń, ciągłe zaskoczenia sprawiają, że cała ta historia zaczyna wymykać się prawdopodobieństwu. Jednocześnie czytamy z zapartym tchem, chcąc wiedzieć co dalej nastąpi i zastanawiamy się, ile jeszcze można wcisnąć w tę opowieść amerykańskiego stylu prowadzenia akcji z filmów klasy B.

Oczywiście jak na Miniera przystało całość czyta się bardzo dobrze. Nie unika on zadawania trudnych pytań, tutaj najbardziej rzucające się w oczy - o prywatność w sieci, a raczej jej brak. Ale to wszystko jest tak nieprawdopodobne, że to zarysowane na początku poczucie niepokoju i tajemniczości zostaje zabite przez zbyt wartką akcję. A szkoda. Jednak nie mam poczucia straconego czasu. Czytało się tę powieść naprawdę szybko a i podróż szybciej minęła.

Moja ocena:3/6

wtorek, 16 sierpnia 2016, nostoja

Polecane wpisy

  • Koniec

    Prowadzenie tego bloga straciło dla mnie sens. Pisałam go z myślą o jednej osobie, w ten sposób dzieliłam się swoją pasją i próbowałam pokazać, że jeśli samemu

  • Atlas:Doppelganger Dominika Słowik

    Aby pozostać jeszcze trochę w klimacie lat dziewięćdziesiątych i przedłużyć rozkoszowanie się Inną duszą , zabrałam się za nazywany "transowym" debiutem 2015 ro

  • Inna dusza Łukasz Orbitowski

    Kolejną książką, po którą udało mi się sięgnąć, jeszcze w kwietniu, jest Inna dusza Łukasza Orbitowskiego. Już od jakiegoś czasu chciałam wziąć się za czytanie

Komentarze
2016/08/16 15:27:57
Ha, jak widać takie czasoupychacze też mają swoje zalety. Sama tematyka prywatności w globalnej sieci jest bardzo interesująca i trochę szkoda, że autor nie w pełni wykorzystał potencjał zagadnienia.
-
2016/08/24 16:32:26
Zdaje się, że kryminały mają to do siebie, że zostaje w nich jedynie zakreślony jakiś głębszy temat. Reszta skupia się na wartkiej akcji i dążeniu do jak najbardziej zaskakującego zakończenia.