O książkach z serca, by utrwalić wrażenia
Blog > Komentarze do wpisu

Ostatnia noc w Twisted River John Irving

Proza Johna Irvinga jest dla mnie odkryciem zeszłego roku i po przeczytaniu trzeciej jego powieści, takim pozostaje. Jest z nią tak, że dotyka mnie wielkie podniecenie, gdy decyduję po który jego tytuł sięgnąć, wielka obawa, gdy zaczynam ją czytać, następnie euforia i sytość oraz straszna tęsknota, gdy doczytuję ostatnie zdanie. Ta tęsknota dopadła mnie i teraz, gdy przerzuciłam ostatnią stronę Ostatniej nocy w Twisted River, tak wielka, że z wielkim zapałem i uwagą przeczytałam również podziękowania, by jeszcze tylko trochę uszczknąć Pana Irvinga.

1

Na początku czytania, być może z powodu obaw, nie mogłam wejść w opisywany przez Irvinga świat flisaków i spławiania drewna. Jednak ta niewygoda trwała naprawdę krótko, jak tylko zapoznałam się z głównymi bohaterami tej powieści: Dominiciem, kulejącym kucharzem, jego synem Dannym oraz Ketchumem, twardym flisakiem poczułam, że dostanę to, czego oczekiwałam. Historia, z którą się zapoznajemy jest pełna zakrętów i brnie szybko oraz niespokojnie, jak tytułowa Twisted River. Jedna pomyłka młodego Danny'ego kieruje losy wszystkich bohaterów w niespokojny bieg i życie pełne wymuszonych odwrotów oraz zmian. Czekają nas w niej liczne przeprowadzki, niepokoje, ale też barwne opisy smaków, zapachów, potraw, które przygotowuje Dominic.

Tak jak w dwóch poprzednich przeczytanych przeze mnie powieściach Irvinga postaci opisane tutaj są fascynujące. Dominic i Danny podobnie jak Garp odczuwają nadzwyczajny lęk o swoich bliskich. Ketchum natomiast jest z pozoru lekkoduchem, którego nękają liczne wspomnienia i poczucie winy, które zapija niemierzalną ilością alkoholu. Bohaterki kobiece są mocnym dodatkiem, są to głównie kobiety pulchne, o obfitych biodrach i piersiach i cudownych twarzach. Są oparciem, ratunkiem, niedźwiedziem i czasami aniołami. Nie zabrakło też odniesień do polityki Busha, straconych nadziei i niespodziewanych - spodziewanych śmierci.

Nie jest tajemnicą, że sięgam po prozę Irvinga na fali zakochania. Ale jak tutaj się nie zakochać, kiedy on tak cudownie, interesująco i emocjonująco pisze. Czarny humor w tej powieści moim zdaniem nie jest jej cechą, ale jednym z głównych bohaterów. Jest boleśnie, nie raz przeraźliwie smutno, ale przede wszystkim wciągająco i osłodzone czarnością humoru. Jedyną wadą jest rozstawanie się z tą powieścią, że aż na usta cisną się słowa z powieści: "She bu de", co znaczy (prawdopodobnie) po chińsku "nie zniosę rozłąki". Stąd na mojej półce już własna czeka Irvinga książka.

 

Moja ocena: 6/6

sobota, 04 czerwca 2016, nostoja

Polecane wpisy

  • Atlas:Doppelganger Dominika Słowik

    Aby pozostać jeszcze trochę w klimacie lat dziewięćdziesiątych i przedłużyć rozkoszowanie się Inną duszą , zabrałam się za nazywany "transowym" debiutem 2015 ro

  • Inna dusza Łukasz Orbitowski

    Kolejną książką, po którą udało mi się sięgnąć, jeszcze w kwietniu, jest Inna dusza Łukasza Orbitowskiego. Już od jakiegoś czasu chciałam wziąć się za czytanie

  • Pragnienie Jo Nesbø

    Czas na nadrobienie sporych zaległości. Zacznę od kryminału, na którego z wielką niecierpliwością i radością oczekiwałam. Nigdy nie ukrywałam, że szaleję za Har

Komentarze
2016/06/05 10:06:42
Dobrze jest mieć takiego pisarza, do którego prozy można wracać, mając przy tym ogromną pewność, że kolejna pozycja także okaże się przyjemnym wrażeniem. Dla mnie kimś takim jest Staszek Lem, a od pewnego czasu również Haruki Murakami. Jeśli natomiast chodzi o samego Irvinga, to piszesz o nim tak zachęcająco, że prędzej czy później i ja będę zmuszony zakosztować jego pisarstwa :)
-
2016/06/06 10:22:03
Bardzo, bardzo Ciebie zachęcam do sięgnięcia po niego. Nie tylko dlatego, że samej mi się podoba, ale też jestem ciekawa Twoich wrażeń:)