O książkach z serca, by utrwalić wrażenia
Blog > Komentarze do wpisu

Fatum i furia Lauren Groff

Ostatnio wpadłam w sidła żądzy przeczytania kilku w miarę świeżych powieści. Tym sposobem w moje ręce trafiła Fatum i furia, o której mówi się, że to najgłośniejsza powieść amerykańska 2015 roku. A w sieci ochów i achów nie ma końca, a ci, którym nie przypadła do gustu nie bali się ostrych i mocnych słów.

Hmm, a teraz przyszedł czas na mnie. I naprawdę nie wiem. Historia małżeństwa Lotta i Mathilde jest zajmująca i intrygująca, ale tylko do czasu kiedy dochodzimy do rozdziału, w którym zaczynamy poznawać ją z perspektywy żony. Czyli rozdział Fatum, gdzie poznajemy pyszałkowatego, narcystycznego, nie umiejącego do końca się odnaleźć męża czyta się z wypiekami na twarzy. Powplątywane w opowieść fragmenty sztuk, które pisał są ciekawym, fascynującym dodatkiem, który składa się na portret psychologiczny bohatera. Ma się wrażenie, że na tym można by już tę książkę zakończyć, bo gdy już poznamy Furię to poprzedni rozdział jawi nam się jako nomen omen - fatum.

Żona jest prawdziwą furią, żądną zemsty i władzy. Jej przeszłość mogłaby to jakoś tłumaczyć, ale czy trzeba było te żądze ukrywać pod płaszczykiem pragnienia miłości, domu, rodziny, kiedy całe jej postępowanie na to nie wskazuje? Może gdyby uznać tę furię za skutek odczuwania braku realizacji tych pragnień, ale to by wymagało ode mnie zbyt dużych naciągnięć. Poza tym myślę, że Groff nie udźwignęła własnego zamysłu. I zamiast pozostawić miejsce na pewne niedomówienia, storpedowała nas mrocznymi sekretami Mathilde.

Język powieści jest ujmujący. Jednocześnie pełen delikatnych, zmysłowych metafor i mocnych, wulgarnych opisów. Z jednej strony Groff ciągnie swoją narracje wplatając w nią poetyckie przedstawienie krajobrazów, aury za oknem, a z drugiej uderza w nas odartą z tajemnicy cielesnością, wypowiedziami pełnymi jadu. Nie raz jej sposób pisania mnie irytował. Jakby był zbyt wymuskany, nienaturalny, wymuszony, ale i też zachwycał. 

Fatum i furia na pewno jest lekturą interesującą, do pewnego momentu bardzo dobrze poprowadzoną, ale nie jest to powieść wybitna. Jest pełna smutku, niepokoju, poczucia, że wszystko jest ulotne i nie do końca mamy nad tym życiem panowanie. Tej atmosfery przygnębienia jest nawet trochę za dużo. Niemniej polecam, bo intryguje i czasem warto się przekonać, czym ludzie się teraz zachwycają.

 

Moja ocena:4/6


wtorek, 14 czerwca 2016, nostoja

Polecane wpisy

  • Atlas:Doppelganger Dominika Słowik

    Aby pozostać jeszcze trochę w klimacie lat dziewięćdziesiątych i przedłużyć rozkoszowanie się Inną duszą , zabrałam się za nazywany "transowym" debiutem 2015 ro

  • Inna dusza Łukasz Orbitowski

    Kolejną książką, po którą udało mi się sięgnąć, jeszcze w kwietniu, jest Inna dusza Łukasza Orbitowskiego. Już od jakiegoś czasu chciałam wziąć się za czytanie

  • Pragnienie Jo Nesbø

    Czas na nadrobienie sporych zaległości. Zacznę od kryminału, na którego z wielką niecierpliwością i radością oczekiwałam. Nigdy nie ukrywałam, że szaleję za Har

Komentarze
2016/06/16 20:32:21
Tytuł brzmi bardzo ciekawie i pomysłowo. Intryguje mnie również styl autorki - cenię sobie pozycje, w których subtelności towarzyszy bezpretensjonalny naturalizm. Szkoda, że pisarka nie podźwignęła zamysłu fabuły i nie wszystko poszło tak, jak zaplanowała.
-
2016/06/16 23:13:54
Popłynęłam trochę z tym zarzutem, że nie wypełniła planu, bo nie mogę go znać:). Niemniej podtrzymuję, że nastąpił jakiś zgrzyt.