O książkach z serca, by utrwalić wrażenia
Blog > Komentarze do wpisu

Tysiąc jesieni Jacob de Zoeta David Mitchell

Zachwycił mnie Atlas chmur, więc nie spodziewałam się po kolejnym tytule Mitchella rozczarowań. Zupełnie też nie spodziewałam się, że spotka mnie taka uczta, pełna językowej soczystości i obfitująca w niesamowite postaci i wydarzenia.

tysiac

 

David Mitchell po raz kolejny (wcześniej Sen numer 9) postanowił zabrać nas do Japonii, tym razem na wyspę Dejimę, która będąc holenderską faktorią stanowiła połączenie handlowe pomiędzy Zachodem a Japonią przez ponad 200 lat. Na wyspę tę trafia nasz tytułowy bohater, Zelandczyk Jacob de Zoet, który ma na niej pełnić funkcję kancelisty przez kolejne 5 lat. Dejima jest odcięta od lądu i by przekroczyć jej granicę potrzebne jest specjalne zezwolenie. Jednak nie jest to do końca więzienie, bardziej przywołuje skojarzenia z internatem. Zamieszkuje ją szereg ciekawych, nie zawsze pozytywnych postaci. I tak obok naszego kancelisty mamy Marinusa, doktora, na pierwszy rzut oka mrukliwego i niezbyt przyjaznego, Vorstenboscha, człowieka o dość specyficznej moralności, Ogawę Uzaemona, japońskiego, światłego tłumacza oraz Orito Aibigawę piękną akuszerkę, ale o oszpeconej przez blizny twarzy i wielu innych.

Oczywiście miejsce akcji powieści to nie tylko odcięta od świata, sztuczna wyspa, ale i klasztor Shiranui, w którym mają miejsce bardzo dziwne i niepokojące praktyki oraz statek Marynarki Królewskiej. Historia jaką opowiada nam Mitchell jest miejscami powolna, obfitująca w długie opisy zasad jakie panowały na Dejimie oraz w kontaktach z Japończykami. Miejscami zaś wywołująca dreszczyk emocji, niepokój i wypieki na twarzy.

Dopadła mnie jakaś obfitość wrażeń po tej lekturze i nie umiem ich wyrazić. Bo jak ująć te wszystkie emocje, obrazy, uczucia, wiedzę w słowa? Pierwszy raz od bardzo dawna wydaje mi się to niemożliwe. Poza tym styl w jakim Mitchell pisze z powieści na powieść jest coraz piękniejszy, momentami poetycki. Muska, porywa, zapisuje się w myślach. Czy można pragnąć czegoś więcej od autora? Polecam z całego serca, bo wyjątkowo słowa z obwoluty "Rzadka to rzecz - powieść, która naprawdę zasługuje na zaszczytne miano "arcydzieła""(Kamila Shamsie, Books of the Year, Daily Telegraph) nie kłamią.

 

Moja ocena:6/6



środa, 30 marca 2016, nostoja

Polecane wpisy

  • Koniec

    Prowadzenie tego bloga straciło dla mnie sens. Pisałam go z myślą o jednej osobie, w ten sposób dzieliłam się swoją pasją i próbowałam pokazać, że jeśli samemu

  • Atlas:Doppelganger Dominika Słowik

    Aby pozostać jeszcze trochę w klimacie lat dziewięćdziesiątych i przedłużyć rozkoszowanie się Inną duszą , zabrałam się za nazywany "transowym" debiutem 2015 ro

  • Inna dusza Łukasz Orbitowski

    Kolejną książką, po którą udało mi się sięgnąć, jeszcze w kwietniu, jest Inna dusza Łukasza Orbitowskiego. Już od jakiegoś czasu chciałam wziąć się za czytanie

Komentarze
2016/04/01 09:27:57
Sakoku, czyli polityka izolacjonizmu, to niesamowicie interesująca sprawa i piekielnie ciekawy okres w historii Japonii. Ogromnie kusi mnie, żeby sprawdzić, jak David Mitchell poradził sobie z tym tematem. Ja jak do tej pory nie czytałem jeszcze żadnej z książek tego pisarza, ale słyszałem o nim sporo dobrego.

P.S. Przy okazji sakoku, polecam lekturę książki "Milczenie" autorstwa Shsaku End.
-
2016/04/04 08:59:46
David Mitchell jest naprawdę ciekawy, zupełnie zasłużenie jego książki zyskują sławę.
A o "Milczeniu" prawie zapomniałam:). Czas zapisywać na liście namacalnej, bo ta myślowa już nie daje rady spamiętać wszystkiego.