O książkach z serca, by utrwalić wrażenia
Blog > Komentarze do wpisu

Kafka nad morzem Haruki Murakami

W prozie Murakamiego zakochałam się od pierwszego przeczytania. Jako pierwsza w moje ręce trafiła chyba jego najbardziej znana powieść Kronika ptaka nakręcacza. Potem przeszłam przez część jego zbiorów opowiadań, ukochane Norwegian wood i Przygodę z owcą, by znowu do niego wrócić. I ten powrót okazał się fantastycznym spotkaniem, jednocześnie bardzo podobnym do poprzednich a jednak zdecydowanie innym.

kafka

Kafka nad morzem opowiada dwie równoległe historie. Bohaterem pierwszej z nich jest piętnastoletni chłopak, którego znamy pod przybranym przez niego imieniem Kafka i jego własnym nazwiskiem Tamura. Chłopak ten ucieka z domu przed przepowiedzianym mu przez jego ojca losem (co jest tym przeznaczeniem nie będę zdradzać). Z tej przyczyny trafia do prywatnej biblioteki, w której poznaje bardzo tajemniczego pana Ōshimę oraz dyrektorkę tego zbioru, jeszcze bardziej niedostępną panią Saeki, w której się zakochuje. Druga opowieść prowadzi do tej samej miejscowości, do której trafia Tamura i wiąże się z jego historią. Poznajemy w niej pana Nakatę, ponad sześćdziesięcioletniego mężczyznę umiejącego rozmawiać z kotami. Przez tę swoją zdolność zostaje on wplątany w pewną zbrodnię, po której musi udać się w podróż. W tej podróży poznaje młodego, nierozgarniętego kierowcę cięzarówek - Hoshinko i dosłownie zmienia jego życie.

Powieść ta jest pełna smaczków. Murakami wykorzystuje w niej mit o Edypie i na nim buduje część historii. Poza tym jest tak jak to zwykle u niego bywa, świat jest bogaty w niesamowite, nienaturalne zjawiska a rzeczywistość miesza się ze snem. Przez cały czas, dość długi, czytania tej powieści zastanawialam się dokąd to wszystko tak naprawdę zmierza, o co w tym wszystkim chodzi. I jest o wielu rzeczach. O niemożliwości ucieczki przed swoim przeznaczeniem. Świat jest metaforą. A nasze głowy są w pewnym sensie bibliotekami, mamy w nich pokój, w którym gromadzimy wspomnienia. I jak mówi pan Ōshima "żeby dokładnie poznać stan własnego serca, musimy ciągle katalogować zbiory w tym pokoju" (str.618) . Jest też o możliwości zmiany swojego życia, o tym jak ważne jest świadome jego przeżywanie. Przynajmniej tak odebrałam sens istnienia postaci Hoshinko.

Kafka nad morzem bardzo mi się podobała. Czytając Murakamiego czuję się jak w ciepłym swetrze z herbatą w ręku, ale nie taką zwykła czarną, tylko zakrapianą alkoholem, która co chwila zmienia punkt postrzegania. Bo on prowadzi do swojego świata prostymi, krótkimi zdaniami, opisuje proste, codzienne czynności, by nagle ni stąd, ni zowąd nas zaskoczyć wywieść na manowce. Mam wrażenie, że gdyby nasz japoński pisarz pisałby dla dzieci, to mielibyśmy kolejne Muminki. Oczywiście bardzo polecam.

 

Moja ocena: 6/6

niedziela, 01 listopada 2015, nostoja

Polecane wpisy

  • Atlas:Doppelganger Dominika Słowik

    Aby pozostać jeszcze trochę w klimacie lat dziewięćdziesiątych i przedłużyć rozkoszowanie się Inną duszą , zabrałam się za nazywany "transowym" debiutem 2015 ro

  • Inna dusza Łukasz Orbitowski

    Kolejną książką, po którą udało mi się sięgnąć, jeszcze w kwietniu, jest Inna dusza Łukasza Orbitowskiego. Już od jakiegoś czasu chciałam wziąć się za czytanie

  • Pragnienie Jo Nesbø

    Czas na nadrobienie sporych zaległości. Zacznę od kryminału, na którego z wielką niecierpliwością i radością oczekiwałam. Nigdy nie ukrywałam, że szaleję za Har

Komentarze
2015/11/02 11:41:03
"Kafka nad morzem" to moja pierwsza powieść Murakamiego, którą czytałem, to także moja pierwsza styczność z literaturą japońską w ogóle (ten kontakt przerodził się w szczerą pasję poczytywania książek autorstwa pisarzy z Kraju Kwitnącej Wiśni). Z tego względu odczuwam ogromny sentyment do tego dzieła i równie dużą wdzięczność dla babci, która mi ten utwór podarowała :)
-
2015/11/02 14:20:20
Fajną masz babcię:) Mi ta książka bardzo się podobała. Jest świetna do pogaduch o niej, jest tutaj tyle treści, poruszanych tematów, że można się nią delektować na wielu płaszczyznach:)