O książkach z serca, by utrwalić wrażenia
Blog > Komentarze do wpisu

Możliwość wyspy Michel Houellebecq

Pamiętam jak jego Cząstki elementarne mną wstrząsnęły, później nawet dwa razy obejrzałam ekranizację, którą uważam za całkiem udaną. Ale sama nie wiem czemu nie ciągnęło mnie do jego kolejnych książek, wydaje mi się, że mimo zachwytu przeżyłam pewną czytelniczą traumę. I teraz kiedy od jakiegoś czasu głośno o jego Uległości stwierdziłam, że do niego wrócę, ale nie tytułem na tapecie, ale czymś wcześniejszym. I tak oto w moich rękach pojawiła się Możliwość wyspy.


1 
I cóż ja mam napisać? Czytając ostatnie zdanie i zamykając książkę czułam jakbym wróciła z dalekiej podróży, z odległego świata, z cudzego umysłu. W zasadzie mam wrażenie, że tak jak po Cząstkach elementarnych jakaś cząstka mnie została wyjęta i zastąpiona czymś innym, co dopiero nabiera kształtów, ale już niedługo się uformuje. Ponownie miałam przyjemność obcować z tekstem, który wymaga bardzo dużego wysiłku intelektualnego, niestety mam świadomość, że niektórych zdań nie udało mi się zrozumieć, niektórych myśli pewnie nawet nie zauważyłam i prawdopodobnie niektóre rzeczy zrozumiałam wręcz na opak. Co nie zmienia faktu, że Możliwość wyspy w pełni zaspokoiła mój apetyt. Jest tak wielowymiarowa, tak wymagająca, tak ciekawa, wulgarna, bulwersująca, smutna, straszna, że wypełnia wiele czytelniczych luk powstałych w naszej głowie.
 
Nasz bohater Daniel1 jest komikiem, showmanem, milionerem,który nie mogąc znaleźć miłości i jednoczesnego spełnienia seksualnego, jest bardzo nieszczęśliwy. Przez przypadek poznaje sektę zwaną Elohimitami, którzy obiecują swym wyznawcom nieśmiertelność. I tak w książce znajdziemy też rozdziały poświęcone komentarzom do opowieści Daniela1, pisanym przez jego klony Daniela24 oraz Daniela25 z oddalonej o dwa tysiące lat przyszłości. Tekst Daniela1 jest pełen pornograficznych opisów, przeplatanych rozważaniami egzystencjalnymi, prześmiewczymi, pełnymi cynizmu a jednocześnie romantycznymi.Houellebecq ma niewiarygodny talent by w niewymuszony sposób przeplatać tematy trudne, głębokie z banalnymi, lżejszymi, by język pełen wulgaryzmów, ocierający się nieraz o prymitywność złączyć z językiem wyszukanym - bez zgrzytu. Ponadto potrafi nie męcząc czytelnika wcisnąć w swą opowieść ogrom różnych kwestii: starość, miłość, religia, młodość, alienacja społeczeństwa, seks, pozycja człowieka w świecie... Tym sposobem sprawia też, że lektura do najprostszych nie należy. Wielokrtonie musiałam czytać po kilka razy niektóre zdania, ale nie zmienia to faktu, że ta powieść mnie ustrzeliła. Czasem dobrze się zmęczyć. Żeby tak nie chwalić, uważam, że wizja uzyskania nieśmiertelności i to jak ją osiągnięto nie jest do końca dopracowana. Ale to nie jest science fiction sensu stricto, więc to bardziej niedosyt niż zarzut.
 
Moja ocena:6/6

środa, 07 października 2015, nostoja

Polecane wpisy

  • Atlas:Doppelganger Dominika Słowik

    Aby pozostać jeszcze trochę w klimacie lat dziewięćdziesiątych i przedłużyć rozkoszowanie się Inną duszą , zabrałam się za nazywany "transowym" debiutem 2015 ro

  • Inna dusza Łukasz Orbitowski

    Kolejną książką, po którą udało mi się sięgnąć, jeszcze w kwietniu, jest Inna dusza Łukasza Orbitowskiego. Już od jakiegoś czasu chciałam wziąć się za czytanie

  • Pragnienie Jo Nesbø

    Czas na nadrobienie sporych zaległości. Zacznę od kryminału, na którego z wielką niecierpliwością i radością oczekiwałam. Nigdy nie ukrywałam, że szaleję za Har

Komentarze
2015/10/10 10:21:16
Michel Houellebecq to jeden z moich ulubionych pisarzy, a "Możliwość wyspy" to obok "Cząstek elementarnych" i "Platformy" jedna z jego lepszych powieści (przynajmniej w moim mniemaniu). Autor jest bardzo inteligentnym osobnikiem i równie wnikliwym obserwatorem otaczającej nas rzeczywistości, której absurdy bezpardonowo atakuje. Trochę dziwi mnie łatka skandalisty, którą mu przypięto - w moim odczuciu ta wulgarność i prymitywizm pojawiające się w jego prozie są odzwierciedleniem kondycji zachodniej cywilizacji, pławiącej się w konsumpcjonizmie i bezmyślnym, mechanicznym hedonizmie.
-
2015/10/16 20:45:07
Myślę, że jest on uznawany za skandalistę, bo obnaża prawdziwe oblicze wielu osób. A że ta prawda jest okrutna to ją negujemy a tego, co ją głosi nazywamy skandalistą, kłamcą, prowokatorem. Taka jest moja mała teoria.