O książkach z serca, by utrwalić wrażenia
Blog > Komentarze do wpisu

Pani Dalloway Virginia Woolf

To kolejna pozycja, która wpisuje się w kategorię must read i która znalazła się wśród moich wakacyjnych lektur. Poniekąd jej treść nie była mi obca dzięki obrazowi Godziny, który był inspirowany jedną z najgłośniejszych powieści Virginii Woolf. Przyznam, że trochę się tego spotkania bałam, w moich oczach Woolf zawsze rysowała się jako literacko niebezpieczna.

Wydarzenia w Pani Dalloway rozgrywają się w ciągu jednego dnia w Londynie. Tytułowa Klarysa Dalloway szykuje przyjęcie, rozpamiętuje przeszłość, pochyla się nad swoim małżeństwem, wspomina swoją pierwszą miłość i kontempluje jej obiekt - Piotra Welsha, który właśnie wrócił do Anglii. Piotr Welsh odwiedza swoją wielką miłość, przechadzając się po ulicach Londynu zastanawia się nad swoim życiem, jest pełen rezygnacji, a jednocześnie zdaje się być zadowolony z bycia dojrzałym mężczyzną, który wszelkie namiętności ma już za sobą. Niezwykłymi postaciami, których myśli i rozważania zostają nam udostępnione jest małżeństwo Smithów. Septimus ma problemy psychiczne związane ze wspomnieniami z przeżytej wojny oraz z wrażeniem, że nic nie odczuwa. Jego żona, młoda Włoszka Recja jest z tego powodu bardzo nieszczęśliwa i próbuje za wszelką cenę odzyskać męża. Bohaterów oczywiście jest więcej, ale te są zdecydowanie kluczowe.

Zastosowana przez Virginię Woolf technika strumienia świadomości sprawiła, że czytając miałam wrażenie, że już to kiedyś czytałam, że to znam. Z jednej strony technika ta utrudniała czytanie, wymagała ciągłej koncentracji, czytania z uwzględnieniem wszystkich znaków interpunkcyjnych z drugiej pozwalała na czucie tekstu, dotykanie świadomości każdego z bohaterów z osobna. Autorka dzięki niej wykreowała niesamowity nastrój, bardzo sentymentalny, z uwagi na te wszystkie opisane wspomnienia, a jednocześnie pełen niepokoju, jakiegoś oczekiwania, jak również wielkiego smutku.

Na początku myślałam, że ta powieść okaże się wielkim rozczarowaniem. Nie mogłam się wczuć, gubiłam się, denerwowałam na tak rozbudowaną narrację. Ostatecznie zostałam oczarowana, wciągnięta w te wszystkie myśli. Przeżyłam naprawdę niesamowity dzień w Londynie w 1923 roku i nie mogę się oprzeć wrażeniu, że to moje rzeczywiste wspomnienia rozpamiętuję, gdy myślę o tej krótkiej powieści.

Moja ocena:6/6

środa, 26 sierpnia 2015, nostoja

Polecane wpisy

  • Atlas:Doppelganger Dominika Słowik

    Aby pozostać jeszcze trochę w klimacie lat dziewięćdziesiątych i przedłużyć rozkoszowanie się Inną duszą , zabrałam się za nazywany "transowym" debiutem 2015 ro

  • Inna dusza Łukasz Orbitowski

    Kolejną książką, po którą udało mi się sięgnąć, jeszcze w kwietniu, jest Inna dusza Łukasza Orbitowskiego. Już od jakiegoś czasu chciałam wziąć się za czytanie

  • Pragnienie Jo Nesbø

    Czas na nadrobienie sporych zaległości. Zacznę od kryminału, na którego z wielką niecierpliwością i radością oczekiwałam. Nigdy nie ukrywałam, że szaleję za Har

Komentarze
2015/08/26 21:32:27
Ha, ja tę powieść przeczytałem trochę z przypadku. Przebywałem na obczyźnie, papierowe książki miałem już na wyczerpaniu i oto przybyła do mnie moja dziewczyna z własnym zapasem lektur, wśród których znalazła się m.in. "Pani Dalloway". Ten utwór wspominam b. dobrze - podchodziłem do niego bez zobowiązań, oczekiwań czy strachu, bowiem wtedy b. mgliście kojarzyłem autorkę i samo dzieło :) Teraz przed nami tylko "Ulisses" :)
-
2015/08/26 23:32:38
:) tak Ulisses woła mnie z półki ze zdwojoną mocą:) miałam szczęście dostać go na 30 i pół roku minęło a on jeszcze nie dojrzał:)
-
2015/08/31 08:56:21
Ha, ja swojego kupiłem gdzieś w okolicach Świąt Bożonarodzeniowych, ale także cały czas dojrzewa na półce :)