O książkach z serca, by utrwalić wrażenia
Blog > Komentarze do wpisu

Nokturny Kazuo Ishiguro

Bardzo rzadko zabieram się za zbiory opowiadań, bo mam z tym jakiś nieokreślony problem. Jednak ostatnio przeglądając własne półki, na których aż roi się od nieprzeczytanych przeze mnie pozycji, przyciągnął mnie do siebie Ishiguro. A tak się złożyło, że jego Nokturny, to właśnie Pięć opowiadań o muzyce i zmierzchu.



Podeszłam do tego wyboru bardzo podejrzliwie, ale lubię styl autora Nie opuszczaj mnie, więc postawiłam na optymizm i ewentualne zawieszenie lektury, czego z reguły staram się nie robić. I ku mojej wielkiej radości już pierwszy tytuł ze zbioru mnie urzekł. I to urzeczenie nie przeminęło i zostało we mnie do ostatniej strony. Uwodzicielski głos opowiada historię młodego gitarzysty pochodzącego z byłego Bloku Wschodniego, który poznaje idola swojej matki Tony'ego Gardnera i zgadza się akompaniować mu w czasie śpiewania miłosnych serenad. Rzecz dzieje się w upalnej Wenecji, a wspólne pływanie gondolą w oczekiwaniu na przybycie tej, do której miłosne wyznanie będzie skierowane staje się scenerią do opowiedzenia historii ich miłości. Atmosfera tego tekstu jest parna i w pewnym sensie obciążona wagą wyznania, które ma nastąpić.


Kolejne Come rain or come shine jest bardzo specyficzne, przywodziło mi na myśl klimat opowiadań Murakamiego. Mamy tutaj swoisty trójkąt, narratora Raya skromnie żyjącego nauczyciela języka angielskiego oraz Charliego i Emily jego żonę. Ray zostaje poproszony przez Charliego, by pod jego nieobecność poprawić humor jego żonie, tak by po jego powrocie przywitała go pełna miłości i z otwartymi ramionami. To, co przykuwa uwagę w tym opowiadaniu to nie ta niecodzienna prośba, ale relacje między naszą trójką bohaterów. Ray jest traktowany przez nich jako nieudacznik, człowiek nieszczęśliwy, zrzęda. Wytykają mu jego domniemany brak ambicji i brak chęci, by zmienić swój zawód. Natomiast sami wydają się być nieszczęśliwi, pomimo dość intratnych zajęć. Tekst ten bogaty jest w absurdalne zdarzenia i naprawdę można się na nim uśmiać, ale ma w sobie też pewien smutek, który znajdziemy też w Malvern Hills. Do tego tytułowego miejsca przyjeżdża początkujący muzyk, by pomóc swojej siostrze w prowadzonej przez nią kawiarni, ale przede wszystkim, by tworzyć. Podczas swojego pobytu poznaje parę Szwajcarów, którzy okazują się tak jak on muzykami.Historia ta przepełniona jest niepokojem, smutkiem i refleksjami na temat życia artysty.

Nokturny łączy z Uwodzicielskim głosem postać Lindy, żony Tony'ego Gardnera. Akcja opowiadania toczy się w hotelu połączonym z kliniką urody. A postać Lindy poznajemy za sprawą Steve'a, utalentowanego saksofonisty, który poddał się operacji twarzy, by ruszyć swoją karierę z miejsca. Opowiadanie to jest zabawne i przygnębiające jednocześnie. Pokazuje na jakie ustępstwa są skazani ludzie, którzy chcą odnieść sukces, jeśli brak im talentu, ale też jeśli brak im urody. Jest też o przemijaniu.

Ostatni z tekstów zatytułowany Wiolonczeliści jest równie kuriozalny jak poprzednie. Tibor jest młodym wiolonczelistą, który pewnego dnia poznaje Eloise McCormack. Ta starsza od niego o kilkanaście lat kobieta przedstawia się jako wirtuozka wiolonczeli i proponuje, że będzie go podszkalać w grze. Tak zaczynają się ich wieczorne spotkania, dziwne, trudne do zrozumienia.

To co łączy te 5 opowiadań to wymienione w podtytule zmierzch i muzyka. Przy czym zmierzch nie zawsze dotyczy pory dnia, ale przede wszystkim pory życia - przechodzenia z jednego etapu w drugi. Cały ten zbiór nadawałby się na scenariusz do kolejnego filmu Jarmusha, bo właśnie z jego dziełami takimi jak Noc na ziemi czy Inaczej niż w raju te teksty mi się kojarzyły. Nokturny dla niektórych czytelników to płaskie teksty z niewyraźnymi bohaterami, dla mnie przyjemna podróż i w pewnym sensie magia. Może to przez miłość do filmów Jarmusha właśnie.

Moja ocena: 5,5/6



wtorek, 28 lipca 2015, nostoja

Polecane wpisy

  • Atlas:Doppelganger Dominika Słowik

    Aby pozostać jeszcze trochę w klimacie lat dziewięćdziesiątych i przedłużyć rozkoszowanie się Inną duszą , zabrałam się za nazywany "transowym" debiutem 2015 ro

  • Inna dusza Łukasz Orbitowski

    Kolejną książką, po którą udało mi się sięgnąć, jeszcze w kwietniu, jest Inna dusza Łukasza Orbitowskiego. Już od jakiegoś czasu chciałam wziąć się za czytanie

  • Pragnienie Jo Nesbø

    Czas na nadrobienie sporych zaległości. Zacznę od kryminału, na którego z wielką niecierpliwością i radością oczekiwałam. Nigdy nie ukrywałam, że szaleję za Har

Komentarze
2015/07/30 01:00:26
Ha, mnie też kiedyś zęby bolały na samą myśl o opowiadaniach, ale udało mi się przełamać tę niechęć i obecnie coraz częściej sięgam po krótkie formy.

Kazuo Ishiguro to autor, który od pewnego czasu widnieje na mojej liście "po przeczytania", ale jak dotąd nie sięgnąłem jeszcze po żaden z jego utworów. Widzę jednak, że warto bliżej przyjrzeć się temu panu :)
-
2015/07/30 08:29:20
Też zaczynam się przekonywać do opowiadań, a po tym spotkaniu przestało mi się wydawać to takie straszne. Co do Ishiguro czytałam jego "Nie opuszczaj mnie" i "Kiedy byliśmy sierotami", obie bardzo udane. Czekają jeszcze na mnie głośne "Okruchy dnia", ale od lat jakoś nie mogę się zebrać.