O książkach z serca, by utrwalić wrażenia
Blog > Komentarze do wpisu

Badyl na katowski wór Alan Bradley

Często czytam, doczytuję jeszcze zdania, akapity, strony wchodząc do pracy, co sprawia, że przez cały dzień książka leży obok mnie na biurku. Tym sposobem tytuły, które aktualnie czytam stają się jawne dla osób, które do mnie podchodzą a zwracają uwagę tych, którzy sami czytają. Jak jeden z kolegów ostatnio zobaczył u mnie drugą część z serii Bradley'a zapytał dość zaczepnym tonem: Co Ty masz z tymi katami?!!! Ja nie mam nic, Panie i Panowie tutaj po raz kolejny zarządził przypadek, choć nieładnie to się wszystko splata, bo śmierć goni kata...

 badyl

Moje drugie spotkanie z Flawią okazało się jeszcze przyjemniejsze niż pierwsze. To nie jest powieść małych rozmiarów a wciąga się ją bardzo szybko, jak spaghetti z rozkoszą rozpryskując sos po twarzy. Bo raz po raz wybucha się chichotem pełnym zrozumienia i podziwu, a i zaśmiewa się do łez, bo już przyrównanie budowy V Symfonii Beethovena do Draculi, "bo nie chce się najzwyczajniej położyć i umrzeć" do niczego innego doprowadzić nie może. Sama zagadka śmierci, którą przyszło rozwiązać naszej młodej i o niewyparzonej gębie bohaterce, przynajmniej dla mnie okazała się niełatwa, prawie do samego końca raczej gubiłam się w domysłach niż zbliżałam się do rozwiązania. Flawia zachwyca wiedzą, oczytaniem, inteligencją, a przede wszystkim poczuciem humoru, dociekliwością i pomysłowością. O jej sile stanowią świetne teksty np. fruwające wszędzie w sieci "Czasem się nienawidzę. Ale niezbyt długo" a i fascynacja śmiercią i truciznami, z którą wcale się nie kryje. Ewidentnie mnie trafiło, uwielbiam tę małą dziewczynkę, która siłą charakteru i osobowością przewyższa wszystkie pozostałe postaci w książce. Oczywiście Bradley serwuje nam całą gamę kolorowych bohaterów, niejednoznacznych, tajemniczych jak np. Rupert Porson, właściciel objazdowego teatrzyku, główny lalkarz i scenograf czy Grace Ingleby, która straciła rozum po utracie syna. Jedyne czego mi brakuje tutaj to inne dzieci, bo oprócz sióstr Flawii i małego trupka Robina to mamy tutaj tylko naszą małą panią detektyw. Z drugiej strony dzięki temu dorośli są jacyś bardziej wyraziści.


Tak to wygląda same ochy i achy, ale taka jest Flawia. Z niecierpliwością czekam na moją kolejną wizytę w bibliotece:)

 

Moja ocena:6/6



wtorek, 14 lipca 2015, nostoja

Polecane wpisy

  • Atlas:Doppelganger Dominika Słowik

    Aby pozostać jeszcze trochę w klimacie lat dziewięćdziesiątych i przedłużyć rozkoszowanie się Inną duszą , zabrałam się za nazywany "transowym" debiutem 2015 ro

  • Inna dusza Łukasz Orbitowski

    Kolejną książką, po którą udało mi się sięgnąć, jeszcze w kwietniu, jest Inna dusza Łukasza Orbitowskiego. Już od jakiegoś czasu chciałam wziąć się za czytanie

  • Pragnienie Jo Nesbø

    Czas na nadrobienie sporych zaległości. Zacznę od kryminału, na którego z wielką niecierpliwością i radością oczekiwałam. Nigdy nie ukrywałam, że szaleję za Har

Komentarze
2015/07/18 15:13:01
Przypadek, albo literacka magia - jak zwał tak zwał, ale fakt jest faktem, że w świecie książek takie niezwykłe koincydencje, niecodzienne sploty okoliczności zdarzają się i dla mnie właśnie w tym tkwi największy urok słowa pisanego :)

A detektyw Flawia, za sprawą Twoich tekstów, jawi się jako coraz bardziej interesująca osoba :)
-
2015/07/21 21:24:01
Flawia to jest taka osoba obok której nie można przejść obojętnie. Jak tylko zechcesz odetchnąć od powieści ciężkiego kalibru to ta pozycja pozwoli się rozerwać bez konieczności obniżania poziomu czytanego tekstu:)