O książkach z serca, by utrwalić wrażenia
Blog > Komentarze do wpisu

Suita kaszubska. Reportaże o ziemi i ludziach

Książka o której dziś przyjdzie mi pisać jest wyjątkowa pod wieloma względami. Po pierwsze jest to zbiór reportaży, po drugie zostały one napisane w epoce Polski Ludowej, co nie pozostało bez wpływu na przedstawiane w tekstach poglądy, a po trzecie i najważniejsze dotyczą moich ukochanych rodzinnych stron. Suitę kaszubską ze łzami wzruszenia w oczach poleciła mi Moja Babcia, która jest bardzo sentymentalna i z wiekiem co raz więcej takich cech odkrywam również w sobie a podczas tej lektury jeszcze bardziej je sobie uświadomiłam. 

1

Wyboru reportaży do tego zbioru dokonał Edmund Szczesiak a opatrzył swym komentarzem Tadeusz Bolduan. Zbiór ten zostal podzielony na 5 części o tytułach Gniazdo niepokoju, Sieć wielka jak życie, Kwartał życia Ceynowy, Pożegnanie ziemi oraz na Głębokie wody. W skład pierwszej z nich weszło 9 tekstów dotyczących walki Kaszubów o swoją tożsamość, o polskość w czasach zaboru pruskiego a później okupacji niemieckiej. Szczególnie ujmuje swoim stylem i językiem Płomień na Rewekolu autorstwa Franciszka Fenikowskiego. Pięknie zostały tutaj połaczone opisy walki o język polski z opisami wyglądu, majestatyczności Rewekolu. Zachwycający jest też Azyl, w którym Barbara W. Olszewska przedstawia sylwetkę Karola Krefta, zwanego Królem Kaszubów w okolicach Żukowa i wsi Lniska. A był to niesamowity człowiek, znający siedem języków dziwak, kierujacy się w życiu własną bardzo rozbudowaną pokojową filozofią. Samotnik, radykalny Kaszub posługujący się językiem kaszubskim nie tylko w mowie, ale i piśmie. Jego legenda jak się okazuje jest ciągle żywa, bo mój tata zapytany czy kojarzy taką postać bez wahania wymienił miejsce, w którym mieszkał. Ostatni reportaż przypisany do tej części to Króliki tow. Berezeckiego napisany przez Stefana Kozickiego w 1956 roku. Może nie zachywca treścią, gdyż jest to tekst chyba najmocniej odzwierciedlający komunistycznego ducha tekst tego zbioru, ale dla mnie niezwykle ważny. Opisuje bowiem zwolnienie z obowiązków pierwszego sekretarza KP w moim rodzinnym mieście, czyli w Kartuzach. Mogłam doświadczyć dzięki niemu jak wygladały obrady KP, dowiedziałam się, że w tamtym czasie prężnie działał kartuski browar, a smak kaszubskiego piwa był po prostu gorzkawy. 

W Sieci wielkiej jak życie jak można się domyślić znalazło się 8 artykułów poświęconych Kaszubom, których życie związane było z rybołóstwem albo morzem po prostu. Wśród nich wybija się tekst Ryszarda Wójcika o takim samym tytule jak druga część zbioru, poświęcony postaci pisarza Augustyna Necla. Swoją pierwszą powieść Kutry o czerwonych żaglach napisał w wieku 53 lat i z miejsca stał się autorem bardzo poczytnym. W swych dziełach opisywał kulturę ludową Kaszub, obyczaje, wierzenia, a także autentyczne wydarzenia historyczne. Kolejne teksty Józefa Narkowicza Pod górę, Zdzisława Heitha Funt szarego mydła czy Heleny Kowalik Jak ręka na wielkiej wodzie mówią o przywiązaniu starych mieszkańców do ziemi, o ich ciężkiej pracy i o ucieczce niektórych młodych do miast czy załóg kutrów państwowych. Bardzo poruszający jest reportaż Henryki Dobosz Zacisz traktujący o zaginionej załodze kutra "Hel-126" i pustce jaką pozostawili w swoich domach. Wzruszający, pokazujący jednostkę ludzką jako bezbronną w obliczu żywiołów natury oraz sytuację tych, którzy pozostali z uczuciem straty. Ostatni Winograd i piołun Małgorzaty Szejnert wyróżnia się na tle pozostałych nie tematyką, ale osobą której został poświęcony. Jest nią Roman Klim pochodzący z Elbląga, który objął prowadzenie filii Centralnego Muzeum Morskiego w Helu, wcześniej nigdy tam nie będąc. W tekście tym znajdziemy obraz człowieka pełnego pasji, oddanego swojej pracy całym sobą, każdą wolną chwilą, nie bojącego się poświęceń, a także zarys historii powstawania i budowania Muzeum w Helu.

Sześć tekstów weszło w skład trzeciej części Suity kaszubskiej. Niezwykle interesujący i w pewnym sensie romatyczny okazał się reportaż Edmunda Szczesiaka Wyspa jak marzenie, traktujący o jedynych mieszkańcach wyspy Wielki Ostrów położonej na Jeziorze Wdzydzkim. Małżenstwo Knittrów nie do końca jest zgodne, co do wyboru pozostania na niej, gdyż życie tam jest niezwykle trudne. Są odcięci od sklepów, sąsiadów przez wody jeziora bardzo kapryśnego, nie posiadają nawet elektryczności. Jednocześnie gospodarz nie wyobraża sobie życia gdzie indziej, szukał innego miejsca, ale nie znalazł ku niezadowoleniu swojej żony, która mówi, że nawet jeden z letników określił wyspę na wysłanej przez siebie pocztówce jako reumatyczną. Jak odczytał autor tego reportażu napisał romantyczna. Bliski mi tekst przypisany do tej części to Andrzeja Bałkowieca Zbuntowany w "Cepelii" o Ryszardzie Neclu z Chmielna, twórcu ceramiki ludowej i własnych wzorów inspirowanych emblematami kaszubskimi i jego buncie przeciw pracy na rzecz Cepelii w Kartuzach (zakład Necla istnieje do dziś, a wyrabiana tam ceramika jest przepiękna, mój tata na jeden z organizowanych przez siebie turniejów piłki ręcznej zamawia stamtąd prześliczne pamiątkowe talerze ścienne pełniące funkcje pucharów). Zaś przerażający okazał się reportaż Michała Mońko Kwartały życia Ceynowy o walce tytułowego bohatera o odszkodowanie po pożarze. Jest to opis walki z biurokracją, urzędnikami i w pewnym sensie ówczesnym systemem. Walka pełna absurdów, przywołująca na myśl czeski film kończąca się samobójczą śmiercią Leona Ceynowy. 

Przedostanią z części rozpoczyna tekst pod tytułem Przebiśniegi Bogusława Holuba, opisujący oddanie pracownic zakładu Lubiana swojej pracy tak wielkie, że zdołało pokonać jedną z największych zim w Polsce. Ciekawy tekst o znowu znanym i lubianym przeze mnie miejscu o niezwykłej historii i sławie na świecie, bo produkty tam produkowane można zauważyć np. w ubóstwianej przeze mnie Amelii. Pozostałe trzy reportaże autorstwa Stanisława Pestka Okolica wielkich świateł, Taduesza Woźniaka Pożegnanie ziemi oraz Edmunda Szczesiaka Dwa światy przedstawiają losy mieszkańców, którzy zostali zmuszeni opuścić swoje domostwa. Pierwszy opisuje budowę elektrowni w Żarnowcu, a dwa pozostałe historię budowy lotniska w Bysewie (znane jako Lotnisko im. Lecha Wałęsy w Rębiechowie) oraz dalsze losy mieszkańców tej małej wsi. Szczególnie nostalgiczny, pełen rozdzierającej tęsknoty za wsią jest reportaż Szczesiaka, który spotyka się z jednym z byłych mieszkańców Bysewa Zygmuntem, który jak się okazuje jest krewnym Günter Grassa a Bysewo jednym z miejsc, do którego autor Blaszanego bębenka stale w swych książkach powracał.

Ostatnia z części okazała się dla mnie najmniej atrakcyjna. Złożyły się na nią trzy reportaże poświęcone stoczniom gdyńskiej i gdańskiej. Pierwszy z nich Ryszarda Ciemińskiego Na głębokie wody jest najbardziej ociężały i chaotyczny, trudny w przyswojeniu. Dwa pozostałe choć przyjemniejsze w formie to jednak poza zakresem moich zainteresowań.

Podsumowując już wiem, że Suitę kaszubską ciężko będzie wyprzeć z mej pamięci i zepchnąć z pozycji jednych z najlepszych książek jakie przeczytałam. Zwłaszcza, że cała wspaniałość tego zbioru nie mieści się w stylu tylko w tematyce. Jej lektura przyniosła mi wrażenia prawie nieosiągalne a to dlatego, że trafiła na żyzny grunt mojej tęsknoty za rodzinnymi stronami, która doskwiera mi praktycznie codziennie. Nie ma miejsca na ziemi, które mogłoby mi zastąpić te kaszubskie jeziora, pagórki, lasy, ten krajobraz o którym sama myśl przynosi ukojenie. Ten zbiór jest dla mnie jak rodzinna pamiątka, dlatego też moja ocena jest niewyobrażalnie, do granic możliwości subiektywna. Pozostaje mi tylko życzyć każdemu, by mógł poczuć to co ja czuję do swojej krainy i regionu oraz by nigdy nie musiał się z tymi miejscami rozstawać.

 

Moja ocena:6/6

 

Tekst w ramach:

1

sobota, 09 maja 2015, nostoja

Polecane wpisy

  • Atlas:Doppelganger Dominika Słowik

    Aby pozostać jeszcze trochę w klimacie lat dziewięćdziesiątych i przedłużyć rozkoszowanie się Inną duszą , zabrałam się za nazywany "transowym" debiutem 2015 ro

  • Inna dusza Łukasz Orbitowski

    Kolejną książką, po którą udało mi się sięgnąć, jeszcze w kwietniu, jest Inna dusza Łukasza Orbitowskiego. Już od jakiegoś czasu chciałam wziąć się za czytanie

  • Pragnienie Jo Nesbø

    Czas na nadrobienie sporych zaległości. Zacznę od kryminału, na którego z wielką niecierpliwością i radością oczekiwałam. Nigdy nie ukrywałam, że szaleję za Har

Komentarze
2015/05/11 18:44:22
Ha, wspominałaś niedawno, że nie lubisz czytać opowiadań, a tymczasem widzę, że powolutku się do nich zbliżasz :) Reportaż to oczywiście inna forma literacka, ale równie krótka i nie pozbawiona cech wspólnych - twórca musi pisać zwięźle i ciekawie, żeby podtrzymać zainteresowanie czytelnika.

Książka o której piszesz (zdecydowanie nieoczywista!), jawi się niezwykle interesująco - kusi szczególnie ten czar PRL-u. Dla mnie zawsze bardzo wyjątkowym doświadczeniem jest czytanie o rodzimych stronach czy ludziach z okolic, z których pochodzę. To świetny sposób na budowanie własnej tożsamości, rozumienie lokalnej kultury i tradycji, którą w mniejszym bądź większym się przesiąka.

Z podobnych lektur, które mogłyby Ci przypaść do gustu, polecam 2 książki Bogdana Biała - "Prowincje" oraz "Cienie i ślady".
-
2015/05/12 08:33:14
Polecane książki już sobie dodałam na Lubimyczytać, by nie zapomnieć:) Jeśli chodzi o ten czar PRL-u to na studiach pisałam pracę o książkach propagandowych dla młodzieży i w tych reportażach odczułam tego samego ducha, ten sam kult pracy, wychwalanie jedności. Można w tym odnaleźć pewną przyjemność, może dlatego, że nas to nie dotyczyło bezpośrednio i faktycznie rozpłynąć się w tym uczuciu solidarności, woli walki o pracę dla ogółu. Ma to swój niezaprzeczalny urok.