O książkach z serca, by utrwalić wrażenia
Blog > Komentarze do wpisu

Jestem kotem Natsume Sōseki

Ostatnimi czasy dosyć intensywnie, jak na mnie, śledzę recenzje Ambrose'a z blogu KlubA+A. Dzięki temu pod moim wpisem dotyczącym Źródła pojawił się komentarz polecający lekturę Jestem kotem. To doprowadziło mnie do recenzji tej powieści napisanej przez wspomnianego wyżej blogera, która na tyle mnie zaintrygowała, że dwa dni później wychodziłam z biblioteki trzymając polecaną lekturę pod pachą.

jestem kotem

Tym czym autor już na początku przyciąga uwagę czytelnika jest uczynienie kota narratorem swojej książki. Mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać, że taki zabieg uczyni powieść magiczną, baśniową, ale nie ma nic bardziej mylącego. Postać kota jest tutaj surowym krytykiem, obserwatorem trafnie oceniającym otaczający go świat ludzi. Raczej pozbawia złudzeń niż je tworzy. Głównymi bohaterami jego obserwacji jest Kushami, w którego domu mieszka oraz odwiedzający go goście. Kushami to leniwy, ospały, cierpiący na chroniczne bóle żółądka nauczyciel języka angielskiego, a wśród znajomych pozwolę sobie wyróżnić Meiteia oraz Kangetsu. Ten pierwszy jest człowiekiem beztroskim, podchodzącym do tradycji i obyczajów z nadmierną swobodą. Jego postać charakteryzuje się wyjątkowo kpiącym podejściem do poważnych spraw i bardzo sztywnym do spraw błahych. Kangetsu to młody naukowiec, który staje się głównym obiektem zainteresowania bogatych sąsiadów właściciela kota. Często przedstawia wyniki swoich badań nad rzeczami absurdalnymi i nieprzydatnymi, które bardziej można uznać za ciekawostkę niż znaczące odkrycie.

Najmocniejszą stroną tej książki są niezwykłe dialogi pełne absurdów. Przywodziły mi na myśl skecze Monty Pythona i w mojej głowie te rozmowy między bohaterami stawały się właśnie takimi gagami. Dialogi te osłupiały mnie, bawiły, a najczęściej pozostawiały z bieganiną myśli i pytaniem O co chodzi? albo raczej Whaaaat? rozbrzmiewającym w głowie. Szczególnie rewelacyjny jest ten dotyczący roli indywidualizmu w społeczeństwie i snute przez Meiteia wizje przyszłości, w których to nadmiernie rozwinięta osobowość każdego człowieka ma doprowadzić do wyginięcia ludzkości. Naprawdę czytając te prognozy uśmiałam się do łez. Równie rewelacyjna była opowieść Kangetsu o zakupie skrzypiec. Ciągnęła się w nieskonczoność i wystawiła nie tylko czytelnika, ale również książkowych bohaterów na niezłą próbę cierpliwości. Zapamiętałam z niej głównie światło słonecznie, nie posuwający się do przodu czas i owoce kaki.

Jestem kotem zaliczyłabym raczej do trudniejszych powieści z jakimi przyszło mi się zmierzyć. Może wynika to z faktu, że wcześniej przeczytałam na jakie zjawiska jest satyrą i czytając za bardzo chciałam je wszystkie zauważyć. Niestety moja wiedza na temat historii Japonii jest tak znikoma, że odniosłam porażkę. Ten brak luzu odebrał mi trochę przyjemności z dzieła Sōseki, ale i tak zapisze się ono w mojej pamięci. Pozytywnie.

 

Moja ocena:5/6

środa, 10 grudnia 2014, nostoja

Polecane wpisy

  • Atlas:Doppelganger Dominika Słowik

    Aby pozostać jeszcze trochę w klimacie lat dziewięćdziesiątych i przedłużyć rozkoszowanie się Inną duszą , zabrałam się za nazywany "transowym" debiutem 2015 ro

  • Inna dusza Łukasz Orbitowski

    Kolejną książką, po którą udało mi się sięgnąć, jeszcze w kwietniu, jest Inna dusza Łukasza Orbitowskiego. Już od jakiegoś czasu chciałam wziąć się za czytanie

  • Pragnienie Jo Nesbø

    Czas na nadrobienie sporych zaległości. Zacznę od kryminału, na którego z wielką niecierpliwością i radością oczekiwałam. Nigdy nie ukrywałam, że szaleję za Har

Komentarze
2014/12/10 20:05:16
Ha, nawet nie wiesz jaką przyjemność sprawiłaś mi tym postem. Uwielbiam, kiedy ktoś sięga po lekturę, którą miałem mu okazję polecić i nie jest nią rozczarowany. To taka rzadkość, że każde takie wydarzenie traktuję jako swoiste święto :)

Jeśli chodzi o samą powieść, to największe wrażenie wywarły na mnie "proroctwa" profesora, choćby to: (...) kiedy prześledzimy uważnie i dalekowzrocznie rozwój cywilizacji i przepowiemy główne tendencje dalekiej przyszłości, okaże się, że nawet małżeństwo stanie się rzeczą niemożliwą. Na razie faktycznie wizja wydaje się dosyć odległa, ale poprzez tę hiperbolizację, wyolbrzymienie, Natsume wyraźnie zaznaczył, że zachodnia cywilizacja prędzej czy później połknie własny ogon, jeśli cały czas będzie uprawiać taki bezzasadny kult indywidualizmu. Zresztą już dzisiaj widać, jak mocno zostały podkopane fundamenty rodziny, jako podstawowej jednostki społecznej oraz jak nietrwała stała się instytucja małżeństwa, z których wiele rozpada się w krótkim odstępie czasu.

Ha, a sama fabuła rzeczywiście skrzy się od ironii i kpiny, a wiele fragmentów przypomina materiał na gotowe skecze. Ciekawe jak prezentowałby się serial na podstawie tego utworu :)
-
2014/12/10 21:13:25
Bardzo się cieszę, że sprawiłam Tobie przyjemność. Choć ja pisząc te swoje wrażenia z lektury najadłam się stresu, czułam ciężar każdego słowa, które pisałam:)
Muszę przyznać, że ten wątek dotyczący indywidualizmu najbardziej mnie zaciekawił i sporo o nim rozmyślałam. Trochę jak Kushamiego, te moje rozważania nigdzie mnie nie zaprowadziły jeszcze. Głównie zastanawiam się czy faktycznie indywidualizm sam w sobie jest "zły", czy raczej jest źle rozumiany. Sama zasada wydaje mi się "dobra", nie wyklucza dzialania dla dobra ogółu. Może w święta stojąc przy garnkach w końcu bardziej rozwinę te swoje luźne myśli, na razie codzienność mnie przytłacza.
-
2014/12/10 21:51:07
Ha, właśnie o tego typu rozważania mi chodziło, kiedy wspominałem o nich przy okazji Twojej recenzji Źródła. Na ich podstawie najlepiej widać różnice w pojmowaniu jednostki i jej wolności przez cywilizację Wschodu oraz kulturę Zachodu. U nas indywidualizm jest zdecydowanie bardziej zakorzeniony, rozwinięty, ale jego negatywną konsekwencją jest choćby konsumpcjonizm. Na Wschodzie życie jednostki, jej losy znaczą zdecydowanie mniej w obliczu całego społeczeństwa, wspólnoty, narodu, etc., ale to też nie jest dobre. Człowiek traktowany jest jako trybik machiny, mięso armatnie, etc., a stąd już niedaleka droga do dehumanizacji, zupełnego podporządkowania woli i dobru większości.

Wydaje mi się, że po tym właśnie poznać dobrą lekturę - nie podaje ona gotowych odpowiedzi, pisarz nie prezentuje w niej prawd objawionych, a zamiast tego silnie pobudza do myślenia, do spoglądania na rzeczywistość, którą znamy z zupełnie innej perspektywy :)

Haha, Twoi krewni będą chyba ciut zdziwieni, kiedy dowiedzą się o czym rozmyślasz w trakcie przygotowywania świątecznych potraw, chociaż przyznaję, że kuchnia to dobre miejsce do rozważań. Ręce zajęte są mechanicznymi czynnościami, a głowie pozostaje czas na snucie rozważań. Ciekawe o czym ja będę dywagował w trakcie wigilijnych batalii kuchennych :)
-
2014/12/11 09:31:10
Też cenię sobie książki, które zmuszają do refleksji, wywołują ciąg przemyśleń, wymuszają byśmy się na chwile zatrzymali. Mam wrażenie, że człowiek im jest starszy, tym niestety mniej ma czasu na refleksje, gubi się w codziennych obowiązkach i często ucieka się do pilota i bezmyślnego gapienia się w TV. Niestety nawet ja po całym dniu wolę legnąć na łóżku i oglądać jakieś bzdety nie wymagające ode mnie żadnego zaangażowania. Jeszcze bieganie albo jakiś fitness dają mi na szczęście czas na rozmyślania:)

Też jestem ciekawa, gdzie podążą Twoje myśli. Wnosząc po Twoich recenzjach, może lepiej żebyś rozmyślał przy krojeniu warzyw niż pieczeniu ciast:)