O książkach z serca, by utrwalić wrażenia
Blog > Komentarze do wpisu

Tove Jansson. Mama Muminków Boel Westin

Wydanie tej książki to nie lada gratka dla każdego kto uległ czarowi Muminków i ich Doliny. Ja sama siebie często określam Muminkiem (oderwanie od rzeczywistości nie jest mi obce) i ta tęsknota za tą beztroską krainą, przywiodła mnie do (długo wyczekiwanego) spotkania z tą biografią.

mama mun

Boel Westin jako długoletnia przyjaciółka Tove, miała ułatwione zadanie, jeśli chodzi o dostęp do wielkiego archiwum jakie pozostawiła po sobie artystka. Jednakże nietrudno jest sobie wyobrazić jak ta mnogość materiału musiała tę pracę utrudnić. Tym z resztą sobie tłumaczę pewną chaotyczność tekstu jaki dostajemy. Niejednokrotnie gubiłam się pośród kolejnych przytaczanych wycinków z korespondencji Jansson. Szczególnie w tej dotyczącej spraw biznesowych - zdecydowanie jest ich w biografii za dużo. Nie obstaję też za sztywną chronologią wydarzeń w prowadzeniu narracji, ale tutaj miałam wrażenie, że przez 200 stron naprzemiennie opuszczaliśmy pewnie okresy, by za chwilę znowu je przerabiać i to w tym samym kontekście. Co więcej Westin często się powtarzała i przypominała niektóre z poglądów, idei i zamysłów Tove do znużenia.

Dzięki tej książce poznałam bardziej warsztat pracy autorki Muminków niż jej psychologiczny portret. Co prawda w metodzie jej pracy, podejściu do słów czy materiałów malarskich można ten obraz dostrzec, jednak brakowało mi takiego obrysu postaci przedstawionego bezpośredniego. Niemniej rozsmakowałam się w opisach Janssonowskiego "klecenia", jej skrupulatnego podejścia, zapisywania technik, które stosowała w swojej twórczości malarskiej, obrysów postaci, tego dbania o korespondencje, o tekst- jego ciągłe przerabianie, poprawianie - to wszystko zachwyca choć troszkę i przeraża.

Niezwykle interesujące okazały się wszelkie wzmianki poruszające próby Tove do odmuminkowienia swojej twórczości, chęć odseparowania się od trolli, które stworzyła, od całego związanego z nimi zamętu. Ta walka o siebie jest jednym z ciekawszych fragmentów tej biografii.

Ta pozycja jest pięknie wydana, choć znajdziemy w niej redakcyjne niedociągnięcia. Niestety jeśli ktoś liczy, że znajdzie tutaj jakieś emocje, to się zawiedzie. W tej biografii poznajemy przede wszystkim pierwszą z najważniejszych rzeczy w życiu Tove - pracę, o miłości Westin tylko wspomina.

 

Jeśli chodzi o polskie wydanie to zasmuca fakt, że pomimo tego, jak zauważa we wstępie pani Joanna Olech Tove Jansson bywa "niesłusznie redukowana do roli Mamy Muminków" to tytuł poniekąd taką redukcję sugeruje. Być może zostało to podyktowane przypuszczalną nieznajomością polskiego czytelnika innej twórczości Tove i przez takie założenie wróżono niższą sprzedaż. Ja jednak obstawałabym przy tytule "Tove Jansson. Słowo, obraz, życie" - jest bardziej adekwatny do (trochę rozczarowującej) treści.

 

Moja ocena:4/6


niedziela, 21 września 2014, nostoja

Polecane wpisy

  • Atlas:Doppelganger Dominika Słowik

    Aby pozostać jeszcze trochę w klimacie lat dziewięćdziesiątych i przedłużyć rozkoszowanie się Inną duszą , zabrałam się za nazywany "transowym" debiutem 2015 ro

  • Inna dusza Łukasz Orbitowski

    Kolejną książką, po którą udało mi się sięgnąć, jeszcze w kwietniu, jest Inna dusza Łukasza Orbitowskiego. Już od jakiegoś czasu chciałam wziąć się za czytanie

  • Pragnienie Jo Nesbø

    Czas na nadrobienie sporych zaległości. Zacznę od kryminału, na którego z wielką niecierpliwością i radością oczekiwałam. Nigdy nie ukrywałam, że szaleję za Har