O książkach z serca, by utrwalić wrażenia
Blog > Komentarze do wpisu

Kraina wódki Mo Yan

Sięgnęłam po tę książkę przeszukując półki pobliskiej biblioteki w celu znalezienia lektury na urlop i pomyślałam - Czemu nie? W końcu to noblista a i Die Weltowskie określenie Literackie delirium też nie zniechęcało. W ten sposób powieść ta znalazła się w moim zestawie na wakacje i trafiła do letniskowego domu na moich ukochanych Kaszubach.

mo yan

Jednak Kraina wódki nie wpisuje się zbyt dobrze w klimat wakacyjno-urlopowy, jest to raczej powieść na listopadową słotę. Alkoholandia, do której zabiera nas Mo Yan jest krainą zbyt surrealistyczną, zbyt zmąconą przez pijacką narrację, by wpisywać się w słoneczny, upalny krajobraz.


Chiński noblista przedstawia nam Alkoholandię w trojaki sposób. Pierwszym jest opis śledztwa prowadzonego przez Ding Gou'era w sprawie domniemanych kanibalistycznych praktyk władz Alkoholandii. Drugim jest korespondencja prowadzona między Mo Yanem a młodym doktorantem alkohologii, natomiast ostatnim wysyłane przez wspomnianego doktoranta opowiadania, które przybliżają nam postaci zamieszkujące Alkoholandię.

I jakie są moje wrażenia? Dwojakie. Znam znaczenie tej powieści, w jaki gatunek się wpisuje, jakie Chiny przedstawia, ale pomijając te wszystkie aspekty, moje ocena jak zwykle wynika z odczuć i emocji. Niestety opis przygód śledczego Dinga okazał się zbyt męczący, zbyt pijacki dla mojej wakacyjnej, rozkojarzonej głowy. Poetyckość języka w tych opisach jest zachwycająca, ale być może to ona wpłynęła na moje nienadążanie za tekstem. Zupełnie inaczej odebrałam wspomniany zapis korespondencji, czekałam na te rozdziały z utęsknieniem, delektując się również poszczególnymi opowiadaniami. Te opowiadania były jak baśnie, przerażające, ale jednocześnie pełne znamion przypowieści. One mnie urzekły.


Pomimo niezbyt udanego pierwszego spotkania z prozą Mo Yana, na pewno jeszcze po niego sięgnę. Myślę, że duży wpływ na mój jego odbiór miał czas, w którym się spotkaliśmy. Oczywiście polecam, głównie przez wzgląd na piękny język użyty do opisu często niepięknych sytuacji.


Moja ocena:4/6

niedziela, 10 sierpnia 2014, nostoja

Polecane wpisy

  • Atlas:Doppelganger Dominika Słowik

    Aby pozostać jeszcze trochę w klimacie lat dziewięćdziesiątych i przedłużyć rozkoszowanie się Inną duszą , zabrałam się za nazywany "transowym" debiutem 2015 ro

  • Inna dusza Łukasz Orbitowski

    Kolejną książką, po którą udało mi się sięgnąć, jeszcze w kwietniu, jest Inna dusza Łukasza Orbitowskiego. Już od jakiegoś czasu chciałam wziąć się za czytanie

  • Pragnienie Jo Nesbø

    Czas na nadrobienie sporych zaległości. Zacznę od kryminału, na którego z wielką niecierpliwością i radością oczekiwałam. Nigdy nie ukrywałam, że szaleję za Har

Komentarze
2014/10/21 14:07:12
Ja przygodę z Mo Yanem także rozpocząłem niedawno i również padło na "Krainę wódki". Książka jest ogromnie specyficzna, oprócz naturalnych skojarzeń z pijackim bełkotem, przywodzi mi na myśl coś na kształt oszustwa, kantu, wpuszczania czytelnika w maliny. Obraz Chin, moim zdaniem, jest zbyt przerysowany, uważam, że to taka laurka dla Zachodniego czytelnika, który otrzymuje to, czego się spodziewał. Interesujący jest także wątek kanibalizmu, który ponoć pojawia się również w innych utworach - może to oznaka naszej zachodniej cywilizacji, która przecież często określana jest mianem "cywilizacji śmierci"? Generalnie powieść wywołała w mojej głowie sporo chaosu, wiele pytań, chociaż jedno jest pewne. Nie jest to lektura lekka na upalne popołudnia :)
-
2014/10/23 09:29:02
Myśląc o tej książce teraz po czasie budzi ona we mnie jakiś niepokój i niesmak. To bardzo zastanawiające, że nie odczuwałam tego wcześniej w czasie lektury. Może coś jest w tym kantowaniu i wpuszczaniu czytelnika w maliny. Bo ten niesmak jest właśnie takim brakiem zaufania z mojej strony wobec autora. Zdaje się, że szybko po coś innego nie sięgnę.