O książkach z serca, by utrwalić wrażenia
Blog > Komentarze do wpisu

Kraina śniegu Yasunari Kawabata

kraina
Ach, ponieważ tak zachwycił mnie Głos góry, postanowiłam jak najszybciej sięgnąć po kolejną z powieśći Kawabaty. Miałam wrażenie, że świat wykreowany przez niego, jego sposób pisania jest jedynym, w którym teraz chciałabym się znaleźć. Nie myliłam się, ale nie ukrywam, że Kraina śniegu nie zdobyła mego serca tak jak historia rodziny Ogaty. Tym razem historia zbudowana przez Kawabatę jest bardziej kameralna. Główny bohater Shimamura przyjeżdża do zajazdu wczasowego znajdującego się w tytułowej krainie śniegu, tutaj poznaje Komako, dziewczynę, która później zostaje gejszą. Między nimi tworzy się nić przywiązania, jakiejś przynależnośći, choć to Komako jest tą, którą targają prawdziwie silne uczucia.

Kraina śniegu została posklejana z części ukazujących się wcześniej cyklicznie w jednym z czasopism. Może dlatego powieść ta pełna jest powtórzeń, urwanych opisów, a jednocześnie to co dzieje się tutaj na przełomie lat, jest przedstawione tak, jakby wydarzenia miały miejsce w okresie trwającym tyle co sen. Nie ma tutaj konkretnych przestojów, pomimo tego, że wiemy, że jesteśmy świadkami historii dziejącej się na przestrzeni kilku lat możemy o tym zapomnieć.

Kawabata opisuje rzeczywistość na granicy oniryczności. Zdaje nam się, że pokazuje nam oczami Shimamury rzeczywistość, by za chwilę pogrążyć swojego bohatera w jakimś zamyśleniu oderwanym od tego, co widzi. Wszystko, co myśli Shimamura, co rozważa, wydawało mi się odbiciem w szybie, refleksem (z resztą rozważania o odbiciach w szybie, w lustrze, kontemplowanie tych obrazów - jest zawarte w książce). Kraina śniegu jest pełna takich oderwanych rozważań- czy to na temat bielenia krepy, czy czerwienienia liści.

Może nie urzekła mnie ta książka tak, jak Czas gór, może za krótko pozwoliłam sobie tęsknić za prozą Kawabaty, jednak podobało mi się. Urzeka mnie ta magia japońskich obrzędów, opisy ich zwyczajów, czytanie Kawabaty jest dla mnie jak latanie na chmurze, zanurzanie się w puchu. I chyba nie muszę pisać, żę tak zachęcam do przeczytania.

 

Moja ocena:5,5/6

środa, 14 sierpnia 2013, nostoja

Polecane wpisy

  • Atlas:Doppelganger Dominika Słowik

    Aby pozostać jeszcze trochę w klimacie lat dziewięćdziesiątych i przedłużyć rozkoszowanie się Inną duszą , zabrałam się za nazywany "transowym" debiutem 2015 ro

  • Inna dusza Łukasz Orbitowski

    Kolejną książką, po którą udało mi się sięgnąć, jeszcze w kwietniu, jest Inna dusza Łukasza Orbitowskiego. Już od jakiegoś czasu chciałam wziąć się za czytanie

  • Pragnienie Jo Nesbø

    Czas na nadrobienie sporych zaległości. Zacznę od kryminału, na którego z wielką niecierpliwością i radością oczekiwałam. Nigdy nie ukrywałam, że szaleję za Har

Komentarze
2014/10/30 11:52:13
Oj, ja początkowo w "Krainie śniegu" także nie mogłem odnaleźć tego piękna i spokoju, który oczarował mnie w "Głosie góry". Ale w miarę jak lektura postępowała, uległem czarowi narracji Kawabaty. Szczególnie przypadł mi do gustu motyw izolacji, odcięcia - niedostępna kraina, otoczona murami śniegu i do tego termalne źródła. Sam chętnie uciekłbym w ten sposób od codzienności, przynajmniej od czasu do czasu :)

Z dostępnych na polskim rynku pozycji polecam jeszcze serdecznie zbiorek, zawierający 2 powieści - "Śpiące piękności" oraz "Tysiąc żurawi". Szczególnie pierwszy utwór jest ogromnie intrygujący.