O książkach z serca, by utrwalić wrażenia
Blog > Komentarze do wpisu

Gwiazdozbiór Psa Peter Heller

Kupiłam ją w przypływie impulsu w dniu ustalania rekordu czytania książki na świeżym powietrzu, ale kołatała w mojej głowie już od dłuższego czasu. Po pierwsze ma interesującfą dla mnie tematykę - opisuje świat po wybuchu epidemii grypy, nie ma już prawie nic z świata przed, zostały tylko resztki, po drugie przeczytałam mnóstwo interesujących i zachęcających do jej przeczytania opinii.
pies
Ponad połowę przeczytałam w drodze, na głos, by urozmaicić trasę, upięknić autostradę. I gdyby nie to, że gardło zaczynało mi wysiadać, a przepona odmawiała mi posłuszeństwa i nie dawała się pięknie uruchomić, chętnie w ten sposób bym ją skończyła. Głośne czytanie niesamowicie łączy się z narracją- jakby niezdarnymi, kalekimi zdaniami, nietypową, niezbyt intuicyjną interpunkcją.

Powieść napisana jest z punktu widzenia głównego bohatera Higa, 40 latka, który przetrwał epidemię grypy, żyje na lotnisku za towarzyszy mając twardego, chłodnego Bangleya - miłośnika broni oraz psa Jaspera. Każdy jego dzień wygląda podobnie, pielęgnuje ogród i zwiaduje okolice z swojej cessny z 1956 roku. Sposób budowania zdań, którego użył Heller, sprawia, że Hig staje się dla nas żywym, prawdziwym i niezwykle bliskim człowiekiem. Te pourywane zdania, kończące się trzykropkiem, myśli niedokończone, urwane w połowie. Tak się chyba po prostu myśli, niezdarnie słowa przeskakują same nad sobą, a jeden wyraz podsuwa od razu inny, jak zabawa w skojarzenia.

W tej powieści nie ma dużo akcji, bo też dużo z świata nie zostało. Znajdziemy tutaj opisy różnych czynności: odpalania silnika w samolocie, przygotowywania posłania, przygotowywanie pożywienia itp., ale też wiele pięknych przemyśleń bohatera na temat tego, co zostało, co dalej, kim teraz jest. Heller zbudował niesamowitą postać, skupioną na przyziemnych obowiązkach, ale poetycką. sentymentalną, rozmarzoną, wciąż ludzką.

To jedna z piękniejszych książek jakie czytałam. Napisana tak, że można uwierzyć, że już prawie nic nie zostało, że nie ma tego, co jest teraz. Że człowiek jest samotny, pozostawiony z tym, co przeżył, zderzający się z bólem po tych, których utracił, po tym, co przepadło, a co kochał. Może to chwilowe uczucie, może jestem zaślepiona i ciągle pod świeżym wrażeniem, ale dla mnie ta książka, to pewnego rodzaju arcydzieło, bo to niesamowite, że można tak pięknie, tak poetycko, a zarazem tak dosadnie napisać powieść, która wpisze się w nurt beletrystyki postapokaliptycznej. 

Moja ocena:6/6

czwartek, 18 lipca 2013, nostoja

Polecane wpisy

  • Atlas:Doppelganger Dominika Słowik

    Aby pozostać jeszcze trochę w klimacie lat dziewięćdziesiątych i przedłużyć rozkoszowanie się Inną duszą , zabrałam się za nazywany "transowym" debiutem 2015 ro

  • Inna dusza Łukasz Orbitowski

    Kolejną książką, po którą udało mi się sięgnąć, jeszcze w kwietniu, jest Inna dusza Łukasza Orbitowskiego. Już od jakiegoś czasu chciałam wziąć się za czytanie

  • Pragnienie Jo Nesbø

    Czas na nadrobienie sporych zaległości. Zacznę od kryminału, na którego z wielką niecierpliwością i radością oczekiwałam. Nigdy nie ukrywałam, że szaleję za Har