O książkach z serca, by utrwalić wrażenia
Blog > Komentarze do wpisu

Śniadanie u Tiffany’ego Truman Capote

Chyba nie znajdzie się zbyt wiele osób, które nie widziały ekranizacji tej przyjemnej nowelki Capote’ego z cudowną Audrey Hepburn w roli głównej, lub takich, które nie znają utworu Moon River. Nie wiem ile z tych osób sięgnęło po książkę, ale to w zasadzie nieistotne. Ja sięgnęłam po nią tak po prostu, bo miałam okazję, bo gdzieś tam kołatała mi z tyłu głowy, a i wspomniana piosenka raz po raz skakała mi po bębenkach.

śniadanie

Nie ukrywam, że kreacja Audrey wyryła się w mojej świadomości dość skutecznie i czytając miałam problem z odrzuceniem tegoż wyobrażenia. Holly Goligthly wyzierała na mnie spośród stron oczami Audrey, ale ważniejsze w czytaniu dla mnie są emocje i opisy niż wygląd bohaterów, więc pogodziłam się z faktem. Cała nowelka jest zgrabnie napisana, zwięzła, a jednak znalazłam w niej ciężar doświadczeń, który trochę mnie przygniótł.

Najbardziej urzekło mnie przedstawienie Holly- mała, irytująca kobietka, trzpiotka, beztroska, a jednak rzucająca co jakiś czas trafnymi przemyśleniami, ot choćby „Nie chcę niczego mieć, dopóki nie znajdę takiego miejsca, w którym ja i otoczenie będziemy do siebie pasować. Nie wiem, gdzie to jest, ale wiem, jak tam będzie”. Nawet, gdy mogło się wydawać, że plecie trzy po trzy Capote wkładał w jej usta coś takiego, że ogólny sens trafiał we mnie z całą mocą. Uległam czarowi tej postaci całą sobą, może zbytnio jednocząc się z narratorem, ale co tam, takie małe trzpiotki są potrzebne, by czasem się pośmiać lub zapłakać nad ich nierozsądnym zachowaniem.

Z całej lektury pewnie nie dużo zapamiętam na dłużej, ale podobało mi się. Poczułam się po niej lekka i radosna. Odnalazłam w niej taką własną Moon River, która rozlała się po moim ciele i jeszcze krąży w żyłach. Więc polecam fanom małych, gadatliwych kobitek, fanom filmu i tym, którzy lubią jak coś innego krąży im w żyłach.

Moja ocena: 4.5/5

czwartek, 04 kwietnia 2013, nostoja

Polecane wpisy

  • Atlas:Doppelganger Dominika Słowik

    Aby pozostać jeszcze trochę w klimacie lat dziewięćdziesiątych i przedłużyć rozkoszowanie się Inną duszą , zabrałam się za nazywany "transowym" debiutem 2015 ro

  • Inna dusza Łukasz Orbitowski

    Kolejną książką, po którą udało mi się sięgnąć, jeszcze w kwietniu, jest Inna dusza Łukasza Orbitowskiego. Już od jakiegoś czasu chciałam wziąć się za czytanie

  • Pragnienie Jo Nesbø

    Czas na nadrobienie sporych zaległości. Zacznę od kryminału, na którego z wielką niecierpliwością i radością oczekiwałam. Nigdy nie ukrywałam, że szaleję za Har