O książkach z serca, by utrwalić wrażenia
Blog > Komentarze do wpisu

Zniknięcie Słonia Haruki Murakami

Żeby sięgać po Murakamiego nie muszę mieć żadnych szczególnych powodów (nawet specjalnej ochoty), czy być kierowaną z czyjegoś polecenia. Nie należę też do grupy jego wielkich fanów, którzy wpadają w ciągi czytania wszystkich jego powieści, ale Zniknięcie Słonia to trzeci zbiór opowiadań Japończyka, który posiadam i moim zdaniem najlepszy. W tym zbiorze znajdują się opowiadania, o których zaraz po przeczytaniu nie umiałabym za dużo powiedzieć, ale są i takie, które strasznie mnie wciągnęły i utknęły w pamięci. Są takie, których treść wydała mi się banalna, naciągana i denerwująca, ale też takie, które czytało mi się płynnie, przyjemnie, z nieukrywaną ciekawością i podziwem dla pomysłu. I tych "lepszych" znajduje się w tym zbiorze więcej.

znikniecie

W Murakamim lubię właśnie to, że nigdy do końca nie jestem nim zachwycona, przez co wydaje mi się bardzo prawdziwy i ludzki. Ma momenty słabsze i momenty znakomite. Jednak tym, co niezmiennie mnie fascynuje jest świat, który kreuje - magiczny, na granicy snu.

To, co mnie zachwyca, to to, że czytając wchodzimy w ten magiczny świat, zdaje nam się, że jesteśmy jedynie biernymi obserwatorami, gdy znienacka narrator zwraca się bezpośrednio do nas pisząc pewnie nie zrozumiesz, albo może Ty tez tak miałeś, albo "myślę, że gdybyś znalazł się w mojej sytuacji", i w takich momentach mam poczucie, że zostałam złapana na gorącym uczynku, podsłuchiwałam z ukrycia, a tutaj nagle ktoś mnie zdemaskował. Ma się wówczas poczucie namacalnego kontaktu z autorem, bohaterem narracji, to uczucie porównałabym do przyłapania na przyglądaniu się komuś od dłuższego czasu, gdy ten ktoś obcy nagle spojrzy nam w oczy. Czuję się wtedy naga.

Do moich ulubionych opowiadań z tego zbioru należy Lederhosen, które oczarowało mnie pomysłem - spodnie na szelkach, które kojarzą mi się z Octoberfest i wałkowanym hajli hajlo przez moich sąsiadów, stają się przyczyną do odejścia żony od męża, rzeczą, która przeważa szalę goryczy, niewypowiedzianego rozczarowania drugą osobą. Albo znakomite Tańczący karzeł, gdzie bohater pracuje w fabryce tworzącej słonie od nowa, z 1 - pięć. Obmyślenie procesu tworzenia każdej części słonia na nowo, uszu, głowy, szlifowanie paznokci, wkłuwanie włosów do trąby zakrawa o szaleństwo. Albo TV people, w którym pojawienie się w domu telewizora jest preludium do zakończenia małżenstwa, końcem czegoś, co wydawało się stałe.
Murakami ma również tę niesamowitą zdolność prowadzenia narracji, zarówno jako kobieta, jak i mężczyzna. I co więcej, gdy pisze z punktu widzenia kobiety (np.opowiadania Sen, Zielony Zwierz) czytając nigdy nie czuję w tym fałszu czy przesadzonego wcielania się w inną płeć, co więcej wierzę, że jest kobietą.

Uwielbiam w prozie Murakamiego to, że z takim namaszczeniem opisuje codzienne czynności, gotowanie makaronu, zaparzanie herbaty, dobieranie stroju czy koszenie trawy, stają się namacalne. Wydawałoby się, że wystarczyłoby napisać kosiłem trawę i czytelnik już widzi tę czynność, ale autor "Norwegian Wood" opisuje kawałek po kawałku, budowę kosiarki, czynności od włączenia do wyrzucania skoszonej trawy. A ja to uwielbiam, smakowanie się w każdym geście, w każdym kęsie potrawy, w każdej wyuczonej, mechanicznej czynności.

 

Myślę, że prozy Murakamiego nie można ani polecać, ani odradzać. Bo ci, co już go znają albo go uwielbiają, albo nienawidzą, a ci którzy jeszcze go nie poznali i tak powinni po niego sięgnąć.

 

PS. Taka mała ciekawostka. Na obwolucie napisano "Dziewczyna odkrywa, że budzący grozę zielony zwierz, który rozkopuje ogródek, jest w niej zakochany, a ona nie potrafi mu się oprzeć". Zdradzę tylko, że do momentu przeczytania opowiadania, o którym traktuje to zdanie, zupełnie inaczej rozumiałam słowa nie móc się oprzeć.

 

Moja ocena: 5/6

czwartek, 21 lutego 2013, nostoja

Polecane wpisy

  • Atlas:Doppelganger Dominika Słowik

    Aby pozostać jeszcze trochę w klimacie lat dziewięćdziesiątych i przedłużyć rozkoszowanie się Inną duszą , zabrałam się za nazywany "transowym" debiutem 2015 ro

  • Inna dusza Łukasz Orbitowski

    Kolejną książką, po którą udało mi się sięgnąć, jeszcze w kwietniu, jest Inna dusza Łukasza Orbitowskiego. Już od jakiegoś czasu chciałam wziąć się za czytanie

  • Pragnienie Jo Nesbø

    Czas na nadrobienie sporych zaległości. Zacznę od kryminału, na którego z wielką niecierpliwością i radością oczekiwałam. Nigdy nie ukrywałam, że szaleję za Har

Komentarze
2014/10/30 11:47:23
"Zniknięcie słonia" to jak na razie jedyny zbiór Murakamiego, który miałem okazję przeczytać. Ja także lubię jego prozę, która nie jest absolutnie porywająca, ale za to niezwykle intrygująca. Ponoć w Japonii jego twórczość określa się mianem "superpłaskiej" i ten przymiotnik wydaje mi się adekwatny pod pewnym względem - utwory Murakamiego są płaskie, ale niczym lustro wody. Jeśli natomiast zanurzyć się w nich, to czytelnik odkrywa niezmierzoną wręcz głębię :)

Mi najbardziej do gustu przypadły "Ostatni trawnik popołudnia" oraz "Milczenie". A cały zbiór podoba mi się z uwagi na fakt, że Murakami cudownie rozprawia się z codziennością, rutyną, powtarzalnością, schematem. Najpierw pojawiają się dokładne i precyzyjne opisy rytuałów, które odprawiają główni bohaterowie, a potem, nagle i niespodziewanie jeden, kluczowy klocek z całej układanki zostaje wyjęty i ... bum! Całą rzeczywistość (tę stałą, niezmienną, logiczną) szlag trafia, a protagonista wraz z czytelnikiem trafiają do świata niezwykłości i dziwów, których schowany jest po cienką skorupą codzienności :)